Czarnecki w opałach! W Parlamencie Europejskim może stracić stanowisko, a niemiecka telewizja chce go pozwać za „hitlerowską propagandę”!

–Wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj (…) Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein – powiedział Ryszard Czarnecki 3 stycznia portalowi niezalezna.pl, komentując wypowiedzi eurodeputowanej PO w reportażu „Polska stoi przed próbą – kobieta walcząca o swój kraj” wyemitowanym na francusko-niemieckim kanale ARTE.

W późniejszych wypowiedziach Czarnecki odmówił przeproszenia Róży Thun za porównanie jej do szmalcowników, podkreślając, że zawsze będzie tak reagował na polityków, którzy „podnoszą rękę na własny kraj i plują na własną ojczyznę”.

Słowa Czarneckiego wywołały oburzenie w kręgach decyzyjnych Unii Europejskiej. „To nieakceptowalne. Wraz z pozostałymi liderami grup, wezwałem Przewodniczącego PE do działania. To niewyobrażalne, by takie słowa padły z ust osoby reprezentującej PE”, napisał na Twitterze Guy Verhofstadt i wraz z liderami trzech pozostałych frakcji Europarlamentu, wezwał szefa tej instytucji Antonio Tajaniego do ukarania Czarneckiego.

Obecnie w grę wchodzi nawet skrócenie jego kadencji wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Liderzy wszystkich czterech frakcji w liście skierowanym do przewodniczącego Europarlamentu zażądali odwołali odwołania Czarneckiego z zajmowanej przez niego funkcji, gdyż jego „godne pożałowania zachowanie nie może być łączone z taką instytucją jak PE”.

To jeszcze jednak nie koniec kłopotów Czarneckiego. Niemiecka telewizja NDR sprawdza możliwość pozwania go za to, że wyprodukowany przez tę stację we współpracy z ARTE reportaż o Polsce „Polska stoi przed próbą – kobieta walcząca o swój kraj” polityk PiS uznał za kontynuację politycznej propagandy hitlerowskiej.

– Leni Riefenstahl, nadworna reżyserka Adolfa Hitlera, robiła propagandowe filmy chwalące III Rzeszę. Widać, że duch Riefenstahl ciąży w Berlinie – powiedział Czarnecki.

Jego zdaniem wniosek o pozbawienie go funkcji wiceprzewodniczącego PE jest dalszym ciągiem ataków na Polskę prowadzonych przez Brukselę. Nie jest w tym podejściu osamotniony, ponieważ również premier Mateusz Morawiecki nie widzi nic niestosownego w jego zachowaniu.

 

Przeczytaj dodatkowo:

 

Komentarze