Czy UE to dla Polski supermarket? Schulz znów atakuje!

Przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, eurodeputowany Martin Schulz, zdecydowanie pokazuje niechęć do Polski. Raczy nas ciągłą krytyką, co rusz grożąc sankcjami. Nowy rok w sferze relacji polsko-niemieckich polityk rozpoczął z przytupem, udzielając wywiadu w rodzimych mediach.

W rozmowie poruszył temat, który wciąż jest wielką bolączka unijnych, głównie niemieckich przywódców: – Nie może być tak, że kilka państw członkowskich, takich jak Niemcy, czyni wielkie wysiłki, a inne nie chcą przyjąć nawet jednego uchodźcy.

Przy tym jednak Schulz nie wypowiada się na temat odpowiedzialności za kryzys migracyjny swojego państwa, które do tego doprowadziło, otwierając szeroko granice dla każdego, kto ma ochotę zamieszkać w tym kraju jako uchodźca.

Szef SPD karci Polskę, Węgry i Austrię, twierdząc, że państwa te udają, iż to wyłącznie niemiecki problem. Dziwi się m.in. premierowi Orbanowi, że ten nie chce wziąć ani jednego uchodźcy z proponowanych przez Unię 1,920 osób ubiegających się o azyl.

W konsekwencji Schulz wzywa do sankcji finansowych wobec takich krajów jak Węgry czy Polska. Straszy też wycofaniem się przez Niemcy z płacenia dotychczasowych kwot do budżetu UE, który jest już przedmiotem negocjacji, jeśli m.in. nasz kraj będzie nadal stawiał opór w kwestii przyjmowania uchodźców.

Schulz żali się dziennikarzowi: – Płacimy, ponosimy koszty związane z uchodźcami, a niektóre rządy nie przyjmują uchodźców i wodzą nas za nos. UE jest wspólnotą prawną, a nie supermarketem, z którego każdy bierze to, co mu odpowiada.

Czy polityk ten ma rację? Czy wszystkie kraje unijne muszą płacić za decyzje podejmowane w unijnych kuluarach zaledwie przez kilka osób? Czy powinniśmy pozwalać sobie na narzucanie woli garstki wpływowych polityków i ulegać szantażom? To coraz częstsze pytanie, które zadają sobie w naszym kraju już nie tylko zagorzali eurosceptycy.





→ Wesprzyj nasz portal

Komentarze