Macierewicz już wie! W tupolewie była bomba!

Przyczyną katastrofy smoleńskiej był wybuch. Ten scenariusz próbuje właśnie udowodnić działająca w MON i powołana przez ministra Antoniego Macierewicza podkomisja smoleńska.

Członkowie podkomisji potwierdzili dziś w specjalnym komunikacie ustalenia związanej z Macierewiczem „Gazety Polskiej”, według której w zapisie jednego z rejestratorów nastąpił tuż przed katastrofą gwałtowny i niewytłumaczalny wzrost ciepła na czujniku temperatury samolotu, po którym nastąpiła katastrofalna seria awarii. Koresponduje to z wcześniejszymi słowami szefa resortu obrony, że był wybuch na lewym skrzydle tupolewa, a „moment eksplozji został zidentyfikowany, znaleźliśmy go w zapisie jednego z rejestratorów”.

Podkomisja smoleńska wyjaśnia, że chodzi o odczyt rejestratora ATM-QAR, pochodzący z ostatniego prawidłowo zapisanego kadru danych z godziny 8:41:02. W tym właśnie czasie została zarejestrowana „seria gwałtownych zdarzeń, takich jak chwilowe załamania przyspieszenia pionowego i bocznego oraz skokowy wzrost temperatury zatrzymanych strug powietrza (otoczenia zewnętrznego), pobieranych z czujnika temperatury P-5”. Jednocześnie wystąpiły również w zapisie rejestratora MARS BM „zaburzenia ciągłości treści, w tym urwana komenda Pull… urządzenia TAWS”.

W konkluzji komunikatu eksperci Macierewicza stwierdzają, że na podstawie testów czujnika temperatury P-5 zamontowanego na zewnątrz tupolewa, ustalili, że „najbardziej prawdopodobną przyczyną zapisanego przez ATM – QAR wzrostu wartości przedmiotowego parametru poza zakres rejestracji był gwałtowny wzrost temperatury w otoczeniu tego czujnika”.

Chociaż jeszcze trwa weryfikacja danych, „Gazeta Polska” poinformowała już, że zjawiska te wskazują na eksplozję w ostatnich sekundach lotu maszyny, po której nastąpiła seria awarii zarejestrowanych na urządzeniach pokładowych. Te miały miejsce dopiero po ostatnim alarmie systemu ostrzegania przed zbliżaniem się do ziemi, czyli TAWS.

Tygodnik, który w tekstach o przyczynach katastrofy smoleńskiej opiera się na ocenach i hipotezach Antoniego Macierewicza, podkreśla w najnowszym wydaniu, że „gwałtowny, niewyjaśniony wzrost temperatury nie był skutkiem, lecz przyczyną przerwania pracy wszystkich najważniejszych urządzeń pokładowych w Tu-154”. Oznacza to więc powrót szefa resortu obrony do wcześniejszej wersji o zamachu i bombie na pokładzie samolotu jako przyczynach tragedii z 10 kwietnia 2010.



Komentarze