Nauczyciel z Oławy do minister Zalewskiej: Czy Pani nie wstyd? Zarabiamy mniej niż kasjerzy w Biedronce!

„Jak to możliwe, że nauczyciele Rzeczypospolitej zdegradowani zostali i są degradowani nadal do poziomu najgorzej uposażonych płacowo obywateli naszego kraju”, pisze Andrzej Kupczak, nauczyciel i działacz Związku Nauczycielstwa Polskiego z Oławy, w poruszającym liście do minister edukacji Anny Zalewskiej.

Kupczak porównuje w nim płace nauczycielskie do tych, jakie oferuje popularny dyskont. Zestawienie to wypada dla nauczycieli bardzo blado.

„W moim mieście, na drzwiach Biedronki, umieszczono ofertę pracy dla kasjera-sprzedawcy z wynagrodzeniem, dla rozpoczynających pracę, 3 250 zł miesięcznie. O 101 zł więcej niż dzisiaj otrzymuje profesor oświaty w szkole i o 956 zł miesięcznie więcej niż nauczyciel, z tytułem magistra, rozpoczynający pracę. W tej samej sieci magazynier otrzyma na starcie 3 550 zł brutto, a zastępca kierownika sklepu 4 100 zł brutto miesięcznie”, czytamy w liście Andrzeja Kupczaka.

„Wynagrodzenie nauczyciela zaczynającego karierę zawodową na zaproponowanym poziomie uwłacza godności tego zawodu. Uwłaczające jest też wynagrodzenie zasadnicze profesora oświaty na poziomie sprzedawcy w hipermarkecie”, pisze dalej nauczyciel z Oławy.

Działacz ZNP nawiązuje też do zapowiadanego od kwietnia tego roku zwiększenia wynagrodzeń w szkolnictwie, które wprawdzie mają nauczyciele otrzymać, ale odbędzie się to kosztem odebrania przysługującym im jeszcze w 2017 roku dodatków. „Czy tak po prostu, po ludzku nie jest Pani wstyd? Pyta Pani czego? Propozycji podwyżek płac dla nauczycieli”, zwraca się nauczyciel w emocjonalnym tonie do minister Anny Zalewskiej.

 

Przeczytaj dodatkowo:

 

Komentarze