Przełom w stosunkach między Pjongjangiem a Seulem. Tak pokojowego Kim Dzong Una świat jeszcze nie widział!

Piątkowe spotkanie prezydentów Korei Północnej i Korei Południowej, Kim Dzong Una i Mun Dze Ina, z pewnością przejdzie do historii. Po raz pierwszy od czasu powstania Korei komunistycznej jej przywódca przekroczył granicę strefy zdemilitaryzowanej i przeszedł na stronę południową. Długi uścisk dłoni Kima i Muna został odebrany jako pierwszy krok do unormowania sytuacji politycznej na Półwyspie Koreańskim.

Według komentatorów, piątkowy szczyt Kim – Mun nada nowy ton planowanemu na maj lub czerwiec historycznemu spotkaniu przywódcy Korei Północnej z prezydentem USA Donaldem Trumpem, którego jednym z tematów ma być zlikwidowanie przez reżim Kim Dzong Una arsenału nuklearnego.

We wspólnej deklaracji podpisanej w piątek przez Muna i Kima zapowiedziano, że obie Koree będą dążyć do przekształcenia rozejmu w układ pokojowy, który formalnie zakończy wojnę z lat 50. XX wieku. Przywódcy zgodzili się również, że konieczna jest „całkowita denuklearyzacja” Półwyspu Koreańskiego. Mun wyraził nadzieję, że obie Koree będą dążyć do porozumienia zapewniającego „trwały pokój” na Półwyspie Koreańskim.

Bezprecedensowe spotkanie koreańskich przywódców obfitowało w wiele symbolicznych gestów. Po tym jak tylko rano Mun powitał Kima na granicy w strefie zdemilitaryzowanej i ich pierwszy uścisk dłoni „przez granicę” trwał aż 20 sekund, Kim wziął Muna za rękę i przeprowadził go na chwilę na północną stronę granicy. Tego elementu, by Mun stanął na północnokoreańskiej ziemi, w ogóle nie było w planie spotkania obu prezydentów.

Według rządu w Seulu, Kim powiedział też Munowi, że nie będzie go już budził rano próbami rakietowymi. Być może będzie to spełnienie złożonej kilka dni wcześniej przez północnokoreańskiego dyktatora zapowiedzi wstrzymania prób jądrowych i startów międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

 

Przeczytaj dodatkowo:

 

Komentarze