REKLAMA

Przyłapała na tym rodziców po mszy
fot. screen Youtube / Radio Maryja

W życiu każdego z ans zdarzają się sytuacje, które potrafią zarówno zaskoczyć i zaniepokoić. Taką chwilą dla naszej czytelniczki, Pani Moniki, stało się niedawno wyjątkowe spotkanie po niedzielnej mszy. Wszystko działo się tuż po kościele, kiedy to przypadkiem przyłapała swoich rodziców na czymś, co wprawiło ją w głęboki szok.

REKLAMA

Niedzielna msza to dla wielu wierzących czas na zadumę, modlitwę i skupienie. Po zakończeniu mszy często spędza się czas na rozmowach, spotkaniach z przyjaciółmi czy rodzinnymi tradycjach, jak wspólna kawa czy obiad. Dla naszej czytelniczki, która podzieliła się z nami tą historią, ta niedziela była zupełnie inna. Dlaczego? Przeczytaj, co opowiedziała.

Przyłapała na tym rodziców po mszy w kościele. „Stali z boku, oddzieleni od reszty parafian, ich miny były dziwne”

„Gdy opuściłam kościół, postanowiłam podejść do moich rodziców, by wspólnie podzielić się wrażeniami z mszy. Zanim jednak zdążyłam do nich podejść, zauważyłam ich w dziwnym położeniu – stali z boku, oddzieleni od reszty parafian. Ich miny były dziwne, co od razu wzbudziło moją ciekawość.” – opowiadała Pani Monika.

REKLAMA

„Kiedy zbliżyłam się do nich, zauważyłam, że trzymają w rękach małą kopertę. Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy zorientowałam się, że koperta nie była pusta. Byłam w szoku! Moi rodzice, zawsze wzorowi obywatele i głęboko wierzący, trzymali w rękach dziwną kopertę. Zapytałam ich, co się dzieje, a ich reakcja była równie zaskakująca, co i cała sytuacja.” – kontynuowała.

Okazało się, że  rodzice Pani Moniki uczestniczyli w zbiórce pieniędzy na cele charytatywne.

REKLAMA

„To było dla mnie spore zaskoczenie, ponieważ nigdy wcześniej nie widziałam moich rodziców angażujących się w tego rodzaju działania. Mimo że ich intencje były szlachetne, nie potrafiłam ukryć zdziwienia. Moi rodzice nigdy nie mówili mi o swoich planach charytatywnych, co sprawiło, że ta sytuacja była dla mnie kompletną niespodzianką. Oczywiście cieszyło mnie, że są gotowi pomagać innym, ale jednocześnie zadawałam sobie pytanie, dlaczego trzymali to w tajemnicy.” – opowiadała Pani Monika.

Zapytaliśmy ją, czy to doświadczenie czegoś ją nauczyło i skłoniło do refleksji.

„To doświadczenie nauczyło mnie, że nawet ci, których znamy najlepiej, potrafią nas zaskoczyć swoimi ukrytymi pasjami czy działaniami. Czasem warto być otwartym na nowe rzeczy i nie oceniać z góry innych ludzi. Moi rodzice udowodnili mi, że każdy może mieć swoje tajemnice, które kryją się za fasadą codziennego życia. Choć to spotkanie po kościele wprawiło mnie w szok, stało się także źródłem refleksji. Dzięki niemu zdałam sobie sprawę, jak ważne jest otwarcie się na zrozumienie innych oraz gotowość do przyjęcia niespodzianek, jakie życie dla nas przygotowuje.” – dodała, kończąc swoją historię.

REKLAMA