Lotnicze Pogotowie Ratunkowe
for. Pixabay

To była szokująca śmierć. Kiedy 14-letni Patryk wchodził do szkoły, nic nie wskazywało na to, że zostały mu jeszcze zaledwie godziny życia. Chłopak poczuł się źle na ostatniej lekcji. Kilka godzin później zmarł. To niewyobrażalna trauma dla rodziny. Po śmierci nastolatka pojawiły się krzywdzące plotki na jego temat. Matka chłopca zabrała głos.

Jak podaje portal „echodnia.eu” – do zdarzenia doszło w miejscowości Gniewoszów koło Kozienic (woj. mazowieckie). W czwartek 27 września 14-letni Patryk jak co dzień poszedł do szkoły. Kiedy wchodził do budynku wszystko było jeszcze w porządku. Nastolatek doznał jednak gwałtownego pogorszenia samopoczucia na ostatniej lekcji.

Patryk nagle źle się poczuł. Poinformował nauczycieli, że strasznie boli go brzuch i głowa. 14-latek w pewnym momencie zaczął wymiotować. Pracownicy szkoły – widząc, że sytuacja jest poważna – powiadomili służby ratunkowe. Powiadomiono także rodziców chłopca. Na miejscu pojawił się śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale nawet to nie było w stanie odmienić smutnego losu.

Kiedy przybyli ratownicy, 14-latek był już nieprzytomny. Przez kolejne dwie godziny toczyła się nerwowa akcja ratunkowa. Pomimo wszelkich starań ze strony ratowników, chłopca nie udało się uratować. Rodzice Patryka patrzyli, jak ich dziecko umiera. O godz. 17:00 lekarz stwierdził zgon chłopca.

„My z nim byliśmy przez cały czas, w pewnym momencie nasz syn odzyskał świadomość. Ale to było tylko na moment, później odszedł” – powiedziała mama chłopca w rozmowie z lokalnym portalem „echodnia.eu”.

Przyczynę zgonu ustala prokuratura. Matka chłopca zabrała głos po pojawieniu się krzywdzących plotek

Nietypowym, nagłym zgonem zajmuje się już prokuratura. Wstępnie wykluczono uraz mechaniczny. Ciało 14-latka zostanie poddane sekcji zwłok. Niestety, mieszkańcy miejscowości zaczęli snuć własne przypuszczenia. Krzywdzące plotki są dodatkowym obciążeniem dla rodziców zmarłego chłopca. Mówi się, że 14-latek miał być pod wpływem środków odurzających.

„Dopiero na moją prośbę zadzwonili po pogotowie. Dyrektor do dyspozytora powiedział, że Patryk coś zażył. Mówił, że coś od niego poczuł, że powinnam sprawdzić jego rzeczy. To jedno zdanie sprawiło, że pojawiły się plotki o tym, że Patryk brał narkotyki. To nieprawda, nie chcę, żeby tak mówiono o moim synu” – mówi zrozpaczona mama nastolatka lokalnemu portalowi.

Wcześniej kobieta unikała kontaktów z mediami dla własnego spokoju. „Robię to tylko dlatego, żeby nikt nie mówił, że nasz syn zażył jakieś tabletki, narkotyki. To nieprawda. Nasze dziecko nigdy tego nie robiło. Powiem to, bo jak nie ja, to nikt go nie obroni. Mieliśmy kochane, cudowne dziecko, musimy go teraz bronić” – stwierdziła z bólem matka.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę