167,9 tysięcy złotych za wizaż w kancelarii byłej premier. Szydło ma się z czego tłumaczyć

Od marca do grudnia 2017 roku na usługi wizażu kancelaria Beaty Szydło przeznaczyła aż 167,9 tysięcy złotych. – Trzeba powiedzieć tak, że prawo nie zostało złamane, NIK nie zgłosiła zastrzeżeń – komentowała w „Salonie politycznym Trójki” wydatki wizerunkowe była premier.

Dodała też, że „wszystkimi tymi sprawami, które dotyczyły kwestii formalnych, zajmują się w kancelarii urzędnicy” i że na tę chwilę nie może jednoznacznie odpowiedzieć, „co to było”.

Jak podkreśliła Beata Szydło, trudna rozmowa w sferze tego typu wydatków dopiero jest przed nami. Trzeba jednak uregulować te fundusze dla polityków, „którzy pełnią różne ważne funkcje w państwie i reprezentują polskie państwo”.

Konkretnie chodzi o trzy firmy, które miały zapewniać fachowy makijaż, a na które wydano na przestrzeni 9 miesięcy 167,9 tys. zł. Jest to osiem faktur na kwotę 11 do 49 tys. zł. dla jednego wykonawcy. Pozostali zleceniobiorcy to faktury wartości od 1,8 tys. do 3,1 tys. zł. Dla porównania w okresie od 2014-2016 na takiego rodzaju cele wydano 107,2 tys. zł.

Dane pochodzą z dokumentu Najwyższej Izby Kontroli pt. „Informacja o wynikach kontroli wykonania budżetu państwa w 2017 r.”. Czytamy tu o zastrzeżeniach co do środków pieniężnych w kontekście zlecenia wykonania wizażu.

Poza tym chodzi też o chaotyczną, zdaniem NIK, dokumentację w KPRM. Wskazuje się także faktury na 49 tys. zł. z 13 grudnia 2017 (urząd pełnił już wówczas Morawiecki), które były rozliczone „nierzetelne”.

Jak napisano w dokumencie, „Osoby odpowiedzialne w KPRM za realizację wydatku w kwocie 49 tys. zł, (tj. o ponad 48 razy wyższą niż szacunkowa wartość jednej usługi), nie były w stanie uzasadnić tak znaczącej, w porównaniu z wcześniejszymi wydatkami, kwoty oraz wskazać efektów jej wydatkowania”.

Komentarze