
Wzięła 800 plus na każdy z paszportów? W sieci od kilku dni bardzo popularny jest filmik z Ukrainką w roli głównej. Prowokacyjnym tonem kobieta opowiada o tym, jak rzekomo nadużywa polskiego systemu świadczeń socjalnych. Na nagraniu widać, jak trzyma w ręku kilka paszportów twierdząc, że na dane z każdego z nich co miesiąc pobiera na konto 800 plus. Okazało się, że była to zwykła prowokacja (na paszport nie da się otrzymać świadczenia, co niektórzy komentujący czujnie zauważyli). Autorka nagrania tłumaczy się teraz ze swoich słów. „Boję się, żeby ludzie w przedszkolu się nie zbuntowali i powiedzieli, że nie chcą, żeby ich dzieci chodziły do przedszkola z dziećmi takiej matki” – mówi kobieta.
W ostatnich dniach viralem w sieci stało się nagranie, w którym kobieta z Ukrainy pokazuje kilka paszportów twierdząc, że na każdy pobiera świadczenie 800 plus. Film miał być według nie „odpowiedzią dla hejtera”. „Wszystko za nasze” – napisał Internauta.
„Za co, za wasze? Za jakie wasze? Tobie chodzi o 800 plus?” – pyta Ukrainka w nagraniu, po czym chwyta kilka paszportów z widocznym godłem jej kraju. „Na każdy paszport. Patrz, ile mam. Patrz, policz sobie. Widzisz? I na każdy paszport mam 800 plus” – mówi kobieta. „Miłego dzionka. A teraz myśl sobie” – podsumowała.
Do autorki nagrania, pani Ludmiły, dotarł dziennikarz TVN, który zapytał ją, o co właściwie jej chodziło. Kobieta twierdzi, że nagranie było „odpowiedzią dla hejtera”. Wyjaśniła także, skąd wzięła tak wiele ukraińskich paszportów.
„Na Ukrainie można mieć dwa paszporty: biometryczny i zwykły. W filmie pokazałam dwa swoje, dwa męża, dwa córki i jeden młodszej córeczki” – wyjaśniła.
„To była reakcja na to, jak ludzie mi pisali, że żyję w Polsce z osiemset plus, które dostaję na ukraińskie paszporty. To nieprawda. Osiemset plus dostaje się na PESEL, a nie na paszporty. Poza tym ja od dziesięciu lat mieszkam i zapierniczam w Polsce. Nie jestem osobą, która tylko korzysta z socjalu” – tłumaczyła Ukrainka w rozmowie z dziennikarze TVN.
Internauci nie mieli jednak litości dla kobiety – a zwłaszcza dla sposobu, w jaki zaprotestowała przed oskarżaniem jej o „życie z socjalu”.
„Boję się o dzieci. Boję się, żeby ludzie w przedszkolu się nie zbuntowali i powiedzieli, że nie chcą, żeby ich dzieci chodziły do przedszkola z dziećmi takiej matki” – żali się pani Ludmiła.
„Pousuwałam wszystko. Ludzie sieją taki hejt, że musiałam wszystko zamknąć. W Google zamknęłam stronę, na Facebooku wszystko pousuwałam, wszystko pozamykałam. Zero kontaktów, zero komentarzy, zero niczego” – dodała.
Niektórzy Internauci – poza wulgarnymi komentarzami w kierunku kobiety – mieli posunąć się nawet do gróźb podpalenia punktu gastronomicznego, który prowadzi pani Ludmiła. Ukrainka twierdzi, że już zgłosiła sprawę na policję. Miała skontaktować się także ze stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”.
Źródło: Fakt