
Dla jednych jest to forma relaksu i porannej rutyny, a dla innych – ogromna uciążliwość. Chodzi o palenie papierosów na balkonach, na co skarży się coraz więcej mieszkańców bloków. Puszczony dymek nie rozpływa się bowiem w powietrzu, ale podąża na wyższe piętra, dostając się przez okno do mieszkań sąsiadów „z góry” – często niepalących i wściekłych nieproszonym zapachem. Czy za palenie na balkonie można pociągnąć do odpowiedzialności? Okazuje się, że jest na to sposób.
W Polsce nie obowiązuje formalny zakaz, który pozwalałby policji ukarać palącego na swoim własnym balkonie lokatora mandatem. Istnieją jednak inne przepisy, które mogą mieć zastosowanie do takiej sytuacji. Chodzi o sprawianie „dużej uciążliwości” sąsiadom, za co można zostać ukaranym grzywną do 500 złotych! W najpoważniejszych przypadkach sprawa może skończyć się w sądzie.
Jeżeli palenie na balkonie spowoduje u sąsiadów tzw. immisję pośrednią – czyli zakłócanie korzystania z mieszkania przez innych lokatorów – mieszkańcy mogą skierować sprawę na drogę cywilną, pozywając palacza o odszkodowanie lub nałożenie sądowego zakazu palenia na balkonie.
Odrębne przepisy dotyczą popiołu i niedopałków, które mogą lądować na balkonie sąsiada palacza. Taki czyn jest interpretowany przez prawo jako zanieczyszczanie przestrzeni i może grozić natychmiastową karą mandatu do 500 złotych! Taki sam mandat grozi za inne czynności, które są na balkonach bloków niedopuszczalne – np. trzepanie dywanów, wyrzucanie śmieci czy wylewanie płynów.
Źródło: warszawawpigulce.pl