
Czarna plama w rogu sypialni czy za szafą to nie efekt zaniedbania przy sprzątaniu. To żywy organizm, który po cichu kolonizuje przestrzeń i niszczy zdrowie domowników. Gdy nasze domy są coraz szczelniejsze, ten problem staje się prawdziwą plagą.
Czarny nalot to grzyby i pleśnie uwielbiające wilgoć oraz brak ruchu powietrza. Często pojawiają się tam, gdzie ściana jest najzimniejsza, na przykład w narożnikach przy suficie lub za meblami przystawionymi bezpośrednio do ściany.
Największym błędem popełnianym przez większość Polaków jest całkowite uszczelnianie mieszkań w obawie przed utratą ciepła. W dobie wysokich cen energii w 2026 roku boimy się każdego powiewu chłodu, więc zaklejamy wywietrzniki i unikamy otwierania okien.
Jak zapobiec problemowi?
Konsekwencje zdrowotne wdychania oparów z tych plam są poważne. Pleśń produkuje mikotoksyny wywołujące przewlekłe zmęczenie, bóle głowy, a u dzieci i alergików prowadzące do rozwoju astmy.
Jeśli czujesz w pokoju stęchły zapach, stężenie toksyn w powietrzu jest już bardzo wysokie. Doraźne psiknięcie plamy chlorem usuwa jedynie objaw, a nie przyczynę, przez co problem wróci ze zdwojoną siłą przy najbliższym ochłodzeniu.

