
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny dla byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który 4 sierpnia złożył wniosek o możliwość odpowiadania z wolnej stopy w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.
Informację o orzeczeniu przekazał obrońca podejrzanego mec. Bartosz Lewandowski, wskazując na skutki prawne rozstrzygnięcia:
„Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Marcinowi Romanowskiemu list żelazny, uchylając środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania od momentu uprawomocnienia się orzeczenia. Mój Klient na terytorium Polski nie będzie mógł być zatrzymany i tymczasowo aresztowany, a ENA »upada«, jeśli postanowienie Sądu się uprawomocni”.
Do decyzji warszawskiego sądu odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, zapowiadając natychmiastowe zaskarżenie orzeczenia przez oskarżyciela publicznego:
„Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry. Prokuratura złoży ZAŻALENIE na decyzję o wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. Spójrzmy prawdzie w oczy: kto jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości? To neosędzia Konrad Mielcarek. Awansowany do Sądu Okręgowego przez upolitycznioną neo-KRS. Komisarz wyborczy z nadania ekipy Ziobry”.
Sprzeciw prokuratury, zarzut złamania procedury karnej i ocena statusu sędziego
Szef resortu sprawiedliwości zakwestionował legalność orzeczenia w świetle obowiązujących regulacji Kodeksu postępowania karnego. Minister powołał się na treść art. 281 § 2 k.p.k., zgodnie z którym wydanie listu żelaznego na etapie postępowania przygotowawczego wymaga obligatoryjnej zgody prokuratora prowadzącego sprawę:
„Teraz szczyt hipokryzji, który obnaża całą tę operację: zgodnie z art. 281 § 2 k.p.k. – przepisem zaostrzonym w poprzedniej kadencji przez sam PiS – list żelazny w śledztwie nie może zostać wydany bez zgody prokuratora. Prokurator Piotr Woźniak zgłosił sprzeciw, bo Romanowski ucieka, ukrywa się w Naddniestrzu i drwi z organów ścigania, posługując się fałszywą tożsamością. Co robi neosędzia ze stajni Ziobry? Nagle oświadcza, że pisowskie prawo go nie wiąże, zasłaniając się konstytucją, którą przez lata deptano! Gdy te same przepisy uderzają w obywateli – mają działać bezlitośnie. Gdy uderzają w partyjnego kolegę – nominat tamtej władzy wyrzuca ustawę do kosza. Zasada swoi chronią swoich tutaj nie zadziała”.
Podczas zorganizowanej konferencji prasowej Waldemar Żurek powtórzył zarzuty pod adresem orzekającego w sprawie sędziego Konrada Mielcarka, podważając merytoryczne podstawy wydanego postanowienia:
„Jeżeli przywrócimy praworządność i nie będziemy mieli wątpliwości co do powołań sędziowskich z czasów ministra Ziobry, to będę spokojny, będę szanował każde rozstrzygnięcie sądu. Ta decyzja jest decyzją polityczną, a nie merytoryczną”.
