
Premier Donald Tusk opublikował w piątek w mediach społecznościowych krótkie nagranie wideo, na którym spaceruje z kubkiem kawy przed Belwederem – obecną rezydencją prezydenta Karola Nawrockiego.
Szef rządu zwrócił się bezpośrednio do kamery: „I po co było tak rumakować?”.
Wystąpienie stanowi nawiązanie do decyzji głowy państwa z czwartkowego wieczoru, kiedy Karol Nawrocki ogłosił w orędziu podpisanie ustawy o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych:
„Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników”.
Doniesienia o koniach w ośrodku prezydenckim w Promniku
Sformułowanie użyte przez szefa rządu odnosi się równocześnie do ujawnionej przez „Gazetę Wyborczą” informacji dotyczącej nowej pasji jeździeckiej prezydenta. Dziennik podał, że Karol Nawrocki, jego żona Marta oraz ośmioletnia córka Kasia korzystają z trzech koni o imionach Edzio, Ramzes i Aramis, które stacjonują w prezydenckim ośrodku w Promniku, zlokalizowanym około 100 kilometrów na wschód od Warszawy. Formalnym właścicielem zwierząt jest Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP, jednostka zarządzająca gospodarką budżetową i majątkową KPRP. Kancelaria Prezydenta nie ujawniła dotąd, czy zwierzęta zakupiono, czy pozyskano inną drogą, ani jakie kwoty pochłania ich codzienne utrzymanie. Z szacunków wynika, że miesięczny koszt wyżywienia i opieki weterynaryjnej nad jednym wierzchowcem waha się od 1,5 do 3,5 tys. zł.
W ośrodku w Promniku znajduje się także czwarty koń, przeznaczony dla funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa wyznaczonego do bezpośredniej asysty prezydentowi w trakcie przejażdżek w terenie. Wszystkie wydatki związane z utrzymaniem tego zwierzęcia oraz specjalistycznym szkoleniem jeździeckim funkcjonariusza SOP są pokrywane bezpośrednio z budżetu formacji ochraniającej najważniejsze osoby w państwie.
I po co było tak rumakować? pic.twitter.com/WGTgZNuAU7
— Donald Tusk (@donaldtusk) October 2, 2026
