
Pod koniec przyszłego miesiąca Sąd Apelacyjny we Wrocławiu rozpozna apelację w sprawie Kamili L., skazanej w marcu na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej oraz za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura domaga się zaostrzenia kary. Sprawa dotyczy tzw. „afery kłodzkiej”, która ma również wymiar polityczny z racji faktu, iż kobieta należała wcześniej do struktur Platformy Obywatelskiej.
Wyrok pierwszej instancji wydał Sąd Okręgowy w Świdnicy. Sprawa Kamili L. jest związana z postępowaniem dotyczącym jej 45-letniego męża Przemysława L., któremu śledczy zarzucili przestępstwa seksualne wobec dzieci i zwierząt. Mężczyzna został zatrzymany w styczniu 2023 roku, ale zarzucane mu czyny miały być popełniane przez ponad dekadę, począwszy od 2011 roku.
Prokuratura oskarżyła Przemysława L. m.in. o gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych oraz znęcanie się nad zwierzętami. Na początku października br. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wobec mężczyzny karę 25 lat więzienia. O warunkowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 20 latach, a karę ma odbywać w systemie terapeutycznym.
Wraca „afera kłodzka”. Sąd Apelacyjny zdecyduje o wymiarze kary dla Kamili L.
Sprawa małżeństwa z Kłodzka ma nie tylko wymiar kryminalny, ale także polityczny. Po wyroku wobec Kamili L. media informowały o jej wcześniejszej przynależności do Platformy Obywatelskiej. W związku z zaangażowaniem kobiety w politykę w marcu sprawą „afery kłodzkiej” zajał się Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Bezprawiu, w którego skład wchodzą posłowie PiS.
Premier Donald Tusk, pytany w Sejmie o możliwą odpowiedzialność działaczy Koalicji Obywatelskiej, którzy mogli wiedzieć o przestępstwach i nie zareagować, sprzeciwił się „politycznemu wykorzystywaniu przestępstw wobec dzieci”. „Każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak odrażających zamiarach jak wykorzystanie seksualne, będzie bezwzględnie ścigany” – powiedział.
Sprawą zajął się także minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który informował w kwietniu, że analizuje dokumenty dotyczące procesu Kamili L. Zapowiedział wówczas, że sprawdzi przyczyny, z powodu których sąd zastosował wobec kobiety niższą karą niż tę, której żądała prokuratura.
Ostateczną wysokość kary Kamili L. ustali 30 listopada Sąd Apelacyjny we Wrocławiu.
