
Creative Commons Attribution 4.0
Niezwykle gorące posiedzenie parlamentu zakończyło się przyjęciem kontrowersyjnych regulacji prawnych, które zdaniem krytyków otwierają furtkę do pozasądowej kontroli treści cyfrowych. Wzrost napięcia na sali plenarnej podsyciły dodatkowo bezpardonowe wystąpienia polityków, z których jedno wywołało konsternację nawet wśród doświadczonych parlamentarzystów. Sprawdź, jakie konkretne uprawnienia trafią w ręce państwowych urzędów i dlaczego sprawa ponownie trafi na biurko prezydenta.
Podczas zakończonego w piątek posiedzenia Sejmu doszło do uchwalenia ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Za przyjęciem nowych przepisów głosowało 242 posłów koalicji rządzącej oraz Razem, przeciw opowiedziały się formacje prawicowe, a większość posłów Prawa i Sprawiedliwości wstrzymała się od głosu. Projekt trafił do bloku głosowań bez wcześniejszego zaplanowania w oficjalnym porządku obrad, bezpośrednio po apelu premiera Donalda Tuska dotyczącym walki z tak zwaną mową nienawiści w przestrzeni wirtualnej.
Przyjęte rozwiązania budzą ogromne zastrzeżenia opozycji oraz obrońców wolności słowa ze względu na mechanizmy pozwalające administracji państwowej na ingerencję w funkcjonowanie portali internetowych. Analogiczna próba przeforsowania tych przepisów została zablokowana w styczniu 2026 roku przez prezydenta Karola Nawrockiego, do którego teraz ponownie trafi uchwalony dokument.
Głowa państwa w oficjalnym uzasadnieniu poprzedniego weta stanowczo skrytykowała proponowane mechanizmy:
„Projekt zawierał rozwiązania absurdalne, które miały oddać kontrolę nad treściami publikowanymi w internecie urzędnikom podległym rządowi”.
Uprawnienia urzędników i ostry atak z sejmowej mównicy
Zgodnie z zapisami ustawy urzędy takie jak Urząd Komunikacji Elektronicznej czy KRRiT będą mogły wydawać decyzje o blokowaniu serwisów internetowych oraz kanałów wideo na wniosek tak zwanych zaufanych podmiotów sygnalizujących. Co więcej, regulacje dają urzędnikom UKE prawo do wchodzenia do siedzib administratorów forów internetowych w asyście policji, zabezpieczania nośników danych oraz plombowania lokali bez wcześniejszego wyroku sądowego.
Atmosferę wokół głosowania dodatkowo podgrzało wystąpienie posła Koalicji Obywatelskiej Konrada Frysztaka, który w trybie wniosków formalnych skierował pod adresem polityków opozycji wyjątkowo ostre oskarżenia, zarzucając im sprzyjanie interesom rosyjskim oraz obrażanie mediów i funkcjonariuszy.
Swoje emocjonalne przemówienie poseł Frysztak zwieńczył bezpośrednim apelem:
„Patoprawicę należy zdelegalizować, bo wy po prostu jesteście zdrajcami Polski”.
Przyszłość kontrowersyjnego aktu prawnego zależy obecnie od decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który po raz kolejny przeanalizuje zapisy dotyczące kontroli treści w polskim internecie.
