
Związkowcy z NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska rozpoczęli przygotowania do ogólnokrajowego referendum strajkowego w odpowiedzi na narastające niezadowolenie załogi Biedronki. Pracownicy skarżą się na przeciążenie pracą, braki kadrowe oraz pensje spadające do poziomu płacy minimalnej. Przekonaj się, jakie kwoty trafiają realnie na konta kasjerów, dlaczego premie przechodzą im koło nosa i jak sieć odpowiada na twarde żądania tysiąca złotych podwyżki.
Związek zawodowy domaga się podniesienia stawek podstawowych dla wszystkich zatrudnionych o 1000 zł brutto miesięcznie oraz natychmiastowego zwiększenia liczby etatów w dyskontach. Członkowie załóg alarmują o permanentnym braku rąk do pracy, nakładaniu na nieliczne obsady kolejnych obowiązków – od kasy po obsługę butelkomatów – przy jednoczesnym braku wsparcia w godzinach szczytu.
Sytuację na sklepach bezogórkowo opisuje Gabriela Kaim, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” w Jeronimo Martins Polska:
„Znam wielu pracowników i z ich relacji wynika, że w praktyce wielu z nich zarabia na poziomie płacy minimalnej. Podział na lokalizacje A, B i C uważam za niesprawiedliwy. Wszyscy wykonują ciężką pracę, często ponad siły, przy niewystarczającej obsadzie. A premie? Kiedy pytam pracowników, kto rzeczywiście ją otrzymał, często słyszę śmiech”.
Szala goryczy przelała się po ostatnich przelewach pensji, które okazały się odczuwalnie niższe niż w poprzednich miesiącach, o czym kasjerzy otwarcie informują w mediach społecznościowych.
Głosy zatrudnionych na forum internetowym nie pozostawiają złudzeń:
„Niestety, wypłaty coraz niższe. To jest 300 – 400 zł mniej niż kilka miesięcy temu. Ja dostałam 3600 złotych. To jest jakaś masakra. Pracuję na ladzie tradycyjnej i już nawet nie mam siły uśmiechać się do klientów”.
Odpowiedź sieci i pakiet benefity zamiast wyższej podstawy
Przedstawiciele Jeronimo Martins Polska odpierają zarzuty związkowców, podkreślając, że od stycznia 2026 roku podwyżkami objęto ponad 70 tysięcy pracowników centrów dystrybucyjnych oraz sklepów, przeznaczając na ten cel ponad 200 milionów złotych.
Oficjalne stanowisko sieci w sprawie świadczeń przedstawiła Monika Loch, starszy menedżer ds. wynagrodzeń i świadczeń w Biedronce:
„Mówiąc o wynagrodzeniach pracowników Biedronki, należy brać pod uwagę pełny pakiet świadczeń, a nie wyłącznie wynagrodzenie zasadnicze czy pojedynczą premię. Od stycznia 2026 r. ponad 70 tys. pracowników sklepów i centrów dystrybucyjnych zostało objętych podwyżkami wynagrodzeń”.
Przedstawicielka sieci wskazuje na dodatki socjalne, takie jak doładowania e-kodów na zakupy o wartości co najmniej 1480 zł rocznie, Nagrodę Specjalną im. Soaresa dos Santosa oraz vouchery świąteczne. Pracownicy odpowiadają jednak, że socjal nie zastąpi godnego wynagrodzenia zasadniczego, od którego zależą ich codzienne opłaty i kredyty.
