
Przepełnione harmonogramy w publicznym systemie ochrony zdrowia coraz częściej zmuszają pacjentów do korzystania z komercyjnych gabinetów medycznych. Przekonanie, że wysoka cena usługi automatycznie gwarantuje pełne zaangażowanie ze strony specjalisty, bywa jednak niezwykle złudne. O swoich gorzkich doświadczeniach opowiedział w mediach społecznościowych popularny twórca internetowy Maciej Krul (BlejtramTv), który za dwuminutową konsultację zapłacił aż 280 złotych.
Bezpośrednią przyczyną decyzji o wizycie prywatnej był zdiagnozowany przez NFZ roczny czas oczekiwania na przyjęcie w ramach powszechnego ubezpieczenia. Twórca spodziewał się szczegółowej analizy oraz pogłębionej diagnozy swojego stanu zdrowia, tymczasem rzeczywistość w gabinecie drastycznie minęła się z jego oczekiwaniami.
Przebieg błyskawicznej konsultacji i postawę lekarza zrelacjonował sam poszkodowany:
„Lekarz spojrzał na jeden wynik badania krwi, stwierdził, że wszystko jest w normie, i zalecił przyjmowanie witaminy D3. Kiedy pacjent zapytał, czy to już koniec konsultacji, miał usłyszeć: «Tak, konsultacja odbyta, dziękuję, następny proszę»”.
Gorycz całej sytuacji podsumowano w sieci określeniem „taśmociągu do wyciągania kasy od zdesperowanych pacjentów”, co wywołało szeroką dyskusję na temat etyki zawodowej części medyków.
Prawa pacjenta i obowiązek informacyjny lekarza
Praktyki polegające na zdawkowym traktowaniu osób płacących za prywatne konsultacje budzą poważne zastrzeżenia w kontekście prawa do pełnej informacji o stanie zdrowia. Zgodnie z wytycznymi Rzecznika Praw Pacjenta, realizacja obowiązku informacyjnego nie jest jedynie pustą formalnością, ale podstawowym elementem procesu leczniczego.
Obowiązujące standardy oraz prawa pacjentów przypominają instytucje kontrolne:
„Obowiązek informacyjny lekarza nie jest formalnością, ale elementem budowania zaufania i wspólnego podejwania decyzji o leczeniu (…) Pacjent powinien otrzymać rzetelną, wyczerpującą ocenę problemu, a nie wyłącznie pobieżne spojrzenie na kwestię jego zdrowia”.
Osoby, które czują się zignorowane lub nie otrzymały odpowiedzi na pytania dotyczące swojego stanu zdrowia, mają pełne prawo do złożenia oficjalnej skargi na lekarza do Izby Lekarskiej bądź Rzecznika Praw Pacjenta.
Cytat: Idę do prywatnego gabinetu, bo w NFZ termin za rok. Płacę 280 zł za wizytę prywatną. Wchodzę do gabinetu, lekarz zerka na jeden wynik z krwi, mówi:
„Wszystko w normie, proszę brać witaminę D3”. Czas trwania całej „wizyty”: jakieś dwie minuty. Pytam zszokowany, czy to pic.twitter.com/vKA5pGFSTT— STOP praniu mózgów 🦅 (@BlogerPisarz) October 13, 2026
