
Spór pomiędzy głową państwa a szefem rządu w sprawie nominacji polskich ambasadorów wszedł w kolejną fazę po bezkompromisowych oświadczeniach obu stron. Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował w wywiadzie prasowym gotowość do powrotu do negocjacji, stawiając jednak twardy warunek prowadzenia rozmów wyłącznie z premierem Donaldem Tuskiem z pominięciem MSZ. Odpowiedź szefa rządu na konferencji w Brukseli była natychmiastowa i stanowcza.
Deklaracja Karola Nawrockiego padła na łamach „Rzeczpospolitej”, gdzie prezydent jednoznacznie odrzucił możliwość negocjowania z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, twierdząc, że szef dyplomacji nie jest „gospodarzem sytuacji”. Prezydent wskazał, że wynegocjowane wcześniej porozumienie nadal pozostaje w grze, ale wymaga osobistego zaangażowania szefa rządu.
Kluczowe warunki podjęcia rozmów przedstawił Karol Nawrocki:
„Z wicepremierem Sikorskim nie jestem gotów. Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem. Jeśli pan premier chce wrócić do porozumienia, które nadal leży na stole, jestem gotów. To jest jasny sygnał skierowany do szefa rządu”.
Głowa państwa zastrzegła jednak, że nie zamierza sama wychodzić z inicjatywą zwoływania spotkania, uzależniając dalsze kroki od reakcji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Twarde „nie” Tuska i oskarżenia o próbę zmiany ustroju
Premier Donald Tusk odniósł się do deklaracji prezydenta podczas briefingu prasowego zorganizowanego po szczycie Unii Europejskiej w Brukseli. Szef rządu zdecydowanie odrzucił przedstawione propozycje, oskarżając Pałac Prezydencki o dążenie do niekonstytucyjnego przejęcia uprawnień przysługujących rządowi i MSZ.
Stanowisko w sprawie podziału kompetencji dyplomatycznych sprecyzował Donald Tusk:
„Ja na pewno nie przyjmę tych warunków gry, które polegają na tym, że: «spróbujmy zrobić, że trochę naruszymy konstytucję, trochę kompetencji oddamy prezydentowi, których on nie ma». Nie ma w konstytucji ani żadnej ustawie nawet najmniejszej wzmianki, że ma być jakaś pula ambasadorów dla prezydenta, dla jego kolegów (…) Trzeba by zmienić konstytucję i ponownie wygrać wybory, jeśli pan Nawrocki marzy o takim trumpowskim modelu prezydentury. Na razie mamy parlamentarną republikę z rządem w roli głównej”.
Premier zaznaczył, że prezydent ma prawo odmówić podpisu pod konkretną nominacją, pod warunkiem przedstawienia czytelnego uzasadnienia, ale nie ma mowy o przyznawaniu mu odrębnej puli placówek dyplomatycznych. Trwający od 2024 roku pat wokół polskich ambasad pozostaje nierozstrzygnięty.
