
REKLAMA
Choć sam rzadko pokazuje się na powierzchni, efekty jego pracy widać jak na dłoni – kret to bez wątpienia najbardziej niesforny ogrodowy bałaganiarz. Ziemne kopce potrafią doprowadzić do rozpaczy nawet najbardziej cierpliwego ogrodnika. Zanim jednak ogłosisz kapitulację lub ruszysz do sklepu po ciężką chemię, zajrzyj do własnej kieszeni. Rozwiązaniem tego podziemnego problemu może być zwyczajna miętowa guma do żucia. Ten niepozorny listek lub drażetka kryje w sobie aromat, który dla wrażliwego nosa kreta jest torturą nie do wytrzymania.
Czy wiedziałeś, że kret wcale nie jest zupełnie ślepy? Jego wzrok pozwala mu odróżnić dzień od nocy oraz zauważyć poruszający się kształt. Ponieważ jednak pod ziemią panują wieczne ciemności, kret musiał wykształcić inne, potężne narzędzia – niesamowity słuch oraz węch. To właśnie te zmysły prowadzą go przez labirynty korytarzy, ale mogą też stać się jego słabością. Aby w zgodzie z naturą i bez wydawania fortuny na pułapki wyprosić go ze swojej posesji, warto zastosować trik zapachowy. Krecie nosy nie znoszą mocnych, orzeźwiających aromatów, dlatego mentol (obecny chociażby w popularnych gumach do żucia) sprawdzi się w tej roli idealnie.
REKLAMA
Zapach, którego krety nienawidzą. Masz go w swojej kieszeni!

W walce z kretami warto wykorzystać ich najczulszy punkt – węch, który pod ziemią zastępuje im wzrok. Umieszczenie fragmentu miętowej gumy do żucia w otwartym tunelu to prosty sposób na pozbycie się nieproszonego gościa. Mentolowa eksplozja zapachu jest dla ssaka tak nieznośna, że bezpowrotnie opuszcza on dotychczasowe terytorium.
Zastosuj ten prosty trik w kilku miejscach naraz
Jeśli chcesz na dobre wygonić szkodnika ze swojego terenu, działaj w kilku miejscach naraz. Wystarczy włożyć pachnącą przynętę do paru dopiero co powstałych kretowisk. Nie musisz się martwić o psa, kota czy stan ogrodu – ta metoda nie szkodzi pupilom ani roślinności, a intruz przeniesie się do sąsiada na działkę w ciągu kilku dni. W moim przypadku kret wyniósł się na teren księdza, gdyż zauważyłam tam świeże kopce, gdzie u mnie nie było już ani jednego.
