Brudziński o konflikcie w Zjednoczonej Prawicy: Będą dymisje, a być może i wybory

– Nie ma sensu trwanie w koalicji, której członkowie głosują przeciwko ustawom wniesionym przez partnera. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że znajdujemy się w poważnej sytuacji, przed nami decyzje, które mogą zakończyć koalicję – mówił w sobotę w RMF FM europoseł i wiceprezes PiS Joachim Brudziński.

Polityk pytany o szanse na ewentualne przedterminowe wybory ocenił, że na dziś jest to prawdopodobne „50 na 50”. – Nastąpi refleksja, odpowiedzialność i dopasowanie własnych apetytów do własnych możliwości, to koalicja będzie trwała. Nie będzie tej refleksji, będzie rząd mniejszościowy – powiedział Brudziński, obwiniając za obecną sytuację koalicjantów PiS z Porozumienia i Solidarnej Polski.

Czytaj także:  Prof. Dudek o Trzaskowskim: Nawet krowa dostałaby 10 milionów głosów

– Ale wcześniejsze wybory oznaczałyby również, że nasi dotychczasowi koalicjanci będą musieli się zweryfikować i te wszystkie młode wilczki, czyli tacy napompowani i nabuzowani będą musieli zweryfikować ten swój potencjał wyborczy z własnych list; z list Solidarnej Polski i Porozumienia, bo miejsca dla nich na listach PiS w sposób oczywisty nie będzie – zaznaczył europoseł PiS.

Wiceprezes PiS dopytywany przez prowadzącego rozmowę Krzysztofa Ziemca, co dalej z szefem Solidarnej Polski i ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, odparł, że to zupełnie inna sytuacja. – Zbigniew Ziobro jest liderem partii, która w sposób bardzo ostentacyjny pokazała podczas ostatnich głosowań, podczas ostatnich rozmów, że dąży do rozpadu tej koalicji i tego konsekwencje będą oczywiste. Jeżeli koalicja się rozpadnie, a wszystko na to wskazuje przy tej postawie, którą prezentują dzisiaj nasi koalicjanci, to będą dymisje, to chyba oczywiste – stwierdził Brudziński.

Do kryzysu w Zjednoczonej Prawicy doszło po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.