
Ogłoszony przez prezydenta Donalda Trumpa dwutygodniowy rozejm między USA a Iranem doprowadził do gwałtownego spadku cen ropy naftowej. Notowania WTI (amerykańskiej) obniżyły się o ok. 15 proc. do około 96 dolarów za baryłkę, a ropa Brent potaniała o ponad 13 dolarów. Czy to oznacza obniżki cen na polskich stacjach w bliskim terminie? Zarówno rządzący, jak i analitycy, są zgodni – do weekendu spodziewane są spadki cen o co najmniej kilkanaście groszy na litrze. Oczywiście, jeżeli rozejm się utrzyma.
REKLAMA
Kluczowym czynnikiem dla dalszych spadków będzie przywrócenie żeglugi w cieśninie Ormuz, przez którą transportowana jest znacząca część światowych dostaw ropy. Uspokojenie sytuacji w regionie już teraz jednak przełożyło się na szybkie reakcje rynków surowcowych.
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że obniżki cen paliw na polskich stacjach mogą nastąpić już w najbliższych dniach i wynieść „co najmniej kilkanaście groszy”.
Minister finansów Andrzej Domański stwierdził z kolei, że spadki cen hurtowych przełożą się na ceny detaliczne z kilkudniowym opóźnieniem. Premier Donald Tusk poinformował, że kierowcy mogą odczuć pozytywne efekty już od najbliższego piątku, 10 kwietnia.
REKLAMA
W ciągu tygodnia ceny na pylonach mogą spaść o 20-30 groszy
Analityk rynku paliwowego Urszula Cieślak z BM Reflex oceniła w rozmowie z „Faktem”, że w związku z uspokojeniem sytuacji na Bliskim Wschodzie ceny hurtowe mogą spadać w tempie 10-15 groszy na litrze dziennie. Jej zdaniem w ciągu tygodnia możliwa jest łączna korekta na poziomie 20-30 groszy na litrze, szczególnie w przypadku oleju napędowego, który drożał w ostatnich tygodniaj najsilniej.
Cieślak zastrzegła jednocześnie, że sytuacja pozostaje niestabilna i niepewna. Jak podkreśliła, każda informacja o naruszeniu rozejmu może szybko odwrócić trend spadkowy, a kluczowe znaczenie ma utrzymanie niezakłóconego transportu surowców przez cieśninę Ormuz, a przerwanie walk niekoniecznie jest z tym jednoznaczne.
