
Tegoroczna zima pokazuje, że policja nie ma litości dla kierowców lekceważących obowiązek odśnieżania aut. Zalegająca na dachu „czapka” czy zamarznięte szyby to obecnie prosta droga do otrzymania rekordowego mandatu.
Prawidłowe przygotowanie samochodu do drogi to obowiązek wynikający bezpośrednio z dbałości o bezpieczeństwo publiczne. Śnieg spadający z dachu jadącego auta potrafi w ułamku sekundy ograniczyć widoczność osobie jadącej z tyłu, a twarde bryły lodu stają się niebezpiecznymi pociskami.
Policja zwraca szczególną uwagę na samochody osobowe i dostawcze, które poruszają się po drogach szybkiego ruchu z grubą warstwą białego puchu na górze. Każdy taki przypadek jest podstawą do natychmiastowego zatrzymania pojazdu i nałożenia najwyższego wymiaru kary.
Poważne konsekwencje
Mandat za jazdę nieodśnieżonym samochodem może wynieść nawet 3000 złotych. Tak wysoka kwota ma skutecznie zniechęcać kierowców do ruszania w trasę z „wizjerem” wydrapanym jedynie na przedniej szybie.
Oprócz potężnej kary finansowej, za jazdę „śnieżną fortecą” kierowca otrzymuje aż 12 punktów karnych.Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, gdy spadający z dachu lód doprowadzi do kolizji lub uszkodzi inny pojazd. W takim przypadku sprawca musi liczyć się z procesem sądowym i ogromnymi kosztami odszkodowań.

