
Wiele osób żyje w błędnym przekonaniu, że do godziny 22:00 mogą robić w swoim mieszkaniu wszystko. Polskie prawo nie posługuje się jednak pojęciem „ciszy nocnej”, a policja ma prawo wystawić mandat za uciążliwy hałas o dowolnej porze.
Kodeks wykroczeń mówi jasno o zakłócaniu spokoju, porządku publicznego oraz spoczynku nocnego. Przepisy nie wskazują konkretnych ram czasowych dla pierwszych dwóch sytuacji. Jeśli przedłużający się remont, wyjątkowo głośna muzyka lub szczekanie psa uniemożliwiają sąsiadom normalne życie, łamane jest prawo.
To, co dla jednych jest jedynie dobrą zabawą, dla innych może być udręką. Służby oceniają stopień uciążliwości hałasu bezpośrednio na miejscu zgłoszenia. Nie potrzebują do tego specjalistycznych urządzeń pomiarowych ani decybelomierzy. Wystarczą zeznania świadka, który czuje się nękany hałasem.
Kosztowne zakłócenia ciszy
Kara finansowa za takie wykroczenie bywa bardzo dotkliwa. Mandat wystawiony na miejscu wynosi zazwyczaj kilkaset złotych. W skrajnych przypadkach, gdy sprawca odmawia przyjęcia kary lub regularnie zakłóca spokój, sprawa trafia do sądu.
Tam grzywna może wzrosnąć do kilku tysięcy złotych, a sędzia ma prawo orzec dodatkowe środki karne. Recydywiści muszą liczyć się z tym, że każda kolejna interwencja będzie ich kosztować znacznie więcej.

