
Wiele osób traktuje czerwony uchwyt hamulca w pociągu czy tramwaju jako element wystroju, o którym przypominają sobie w przypływie złego humoru lub pośpiechu. Taka pomyłka lub inna nieuzasadniona próba użycia może słono kosztować.
Czerwona rączka hamulca bezpieczeństwa znajduje się w każdym wagonie w widocznym miejscu. Prawo pozwala na jej użycie tylko w sytuacjach skrajnego zagrożenia zdrowia lub życia pasażerów. Próba zatrzymania pociągu z powodu przeoczenia stacji albo chęć zrobienia żartu znajomym to najprostsza droga do otrzymania mandatu.
Funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei oraz policja rygorystycznie podchodzą do takich incydentów. Każde szarpnięcie za hamulec bez wyraźnej przyczyny kończy się wezwaniem odpowiednich służb na najbliższy peron.
Poważne konsekwencje
Wysokość kary nie jest przypadkowa. Nieuzasadnione zatrzymanie ciężkiego składu generuje ogromne koszty i paraliżuje ruch na całej trasie. Opóźnienia jednego pociągu wpływają na dziesiątki innych połączeń. Powoduje to powstawanie niebezpiecznych sytuacji na torach.
Kwota dwóch tysięcy złotych ma skutecznie zniechęcać pasażerów do lekkomyślnych zachowań. W skrajnych przypadkach, gdy czyn doprowadzi do poważnego wypadku lub zagrożenia katastrofą, sprawa trafia do prokuratora. Wtedy konsekwencje finansowe stają się jedynie ułamkiem problemów sprawcy.

