fot. Pixabay

Zazwyczaj jest odwrotnie, tym razem było inaczej. 30-letnia Imogen Brooke umówiła się z mężczyzną, którego poznała w internecie, po czym… wykorzystała go seksualnie! Postawna kobieta użyła przemocy, aby zmusić swoją ofiarę do „innej czynności seksualnej”. Poszkodowany nie miał szans. Jak mówił podczas przesłuchania: „Była większa i silniejsza”. Nietypowe zdarzenia opisał brytyjski dziennik „Daily Mail”.

Nie oszukujmy się – ofiarami napaści seksualnych zawsze są kobiety. Prawie zawsze, bo w brytyjskim Southampton toczy się bardzo nietypowy proces, w którym ofiarą jest mężczyzna. Co więcej, oprawcą nie jest inny mężczyzna, ale kobieta!

30-latka zmusiła poznanego w internecie mężczyznę do seksu

Jak mówił podczas rozprawy prokurator Robert Bryan – para poznała się przez internet. Po jakimś czasie postanowili spotkać się na żywo, ale najwyraźniej nie tego samego oczekiwali. 30-letnia Brooke i jej świeżo poznany znajomy umówili się u niej w domu. Pierwsza randka przerodziła się w horror, kiedy kobieta dokonała na mężczyźnie napaści seksualnej.

„Przyciągnęła go do siebie i powiedziała: ‘cóż, może i mówisz nie, ale twój penis mówi tak’. Weszła na niego i ściągnęła z niego bokserki. Ofiara powiedziała policji, że napastniczka jest od niego dużo większa i silniejsza i nie mógł jest zepchnąć. Chciał, żeby to się skończyło. Myślał, że wystarczy, jak powie nie. W końcu wszystko się skończyło i kobieta zeszła z niego, odwróciła się i usnęła” – relacjonował w sądzie prokurator Bryan, cytowany przez „Daily Mail”.

„Poszli do łóżka po kilku drinkach, ofiara chciała położyć się spać. Pani Brooke chciała uprawiać seks, ciągnęła mężczyznę za rękę, w końcu popchnęła go na plecy. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że miał erekcję, ale nie chciał jej mieć. Ona była na nim, poruszała się na nim, opierając się o jego ramiona. Nie skończyło się wytryskiem poszkodowanego, ale zniknięciem erekcji i w końcu się poddała” – kontynuował prokurator.

„Zdawało się, że to trwa całe wieki (…). Czułem się zgwałcony”. Kobieta gwałciła ofiarę przez 15 minut

Dalej opowiadał już sam poszkodowany, ale nie pojawił się na rozprawie. Zamiast tego w sądzie odtworzono nagranie z fragmentem zeznań poszkodowanego, który opisywał zajście.

„Była bardzo pijana i mówiła, że jest w nastroju. Była napalona i chciała się kochać, a ja nie. Jest sporo większa i silniejsza ode mnie, nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem jej zwalić, jak była na mnie, bo jest dużo cięższa. Myślę, że waży dwa razy więcej ode mnie, więc nie mogłem się ruszyć. Chciałem, żeby to się skończyło. Poddałem się, bo mnie nie słuchała. To co mówiłem w ogóle do niej nie docierało. Zdawało się, że to trwa całe wieki, ale prawdopodobnie nie było to dłużej niż 15 minut. Czułem się zgwałcony. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Następnego dnia ona o niczym nie pamiętała” – opowiadał śledczym poszkodowany na nagraniu, odtworzonym na sali sądowej.

Prokurator jasno przyznał, że jest to bardzo nietypowa sprawa. Oczywiście ze względu na to, że zazwyczaj ofiarami tego typu przestępstw padają kobiety. Tym razem jednak było inaczej, a prokurator stanowczo zaznaczył, że nie ma tutaj miejsca na stereotypy. Kobieta zostanie więc osądzona jak gwałciciel, bo w istocie nim jest.

Oskarżona nie przyznaje się do winy. Proces trwa.

Udostępnij:

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę