Kaczyński: Dzięki mojemu bratu powołano „Solidarność”

W poniedziałek w Warszawie przed gmachem Ministerstwa Kultury otwarta została wystawa poświęcona Lechowi Kaczyńskiemu. Składa się na nią 15 tablic prezentujących dorobek zawodowy, społeczny i naukowy nieżyjącego prezydenta.

W uroczystości – obok ministra kultury Piotra Glińskiego oraz szefa NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy – wziął również udział prezes PiS Jarosław Kaczyński. Lider partii rządzącej wychwalał zasługi swojego brata dla odzyskania przez Polskę wolności. Stwierdził między innymi, że gdyby nie Lech Kaczyński, nie doszłoby do powołania „Solidarności” w 1980 roku.

Czytaj także:  Ostatnia rozmowa braci Kaczyńskich. Rosja domaga się od Polski tajnych informacji
 

Polityk podkreślił, że te zasługi Lecha Kaczyńskiego „w różnych dziedzinach były wielkie”, przy czym „część z nich nie jest znana”.

– Wskazane jest, że odegrał bardzo wielką, może nawet decydującą rolę w powołaniu 17 września 1980 roku „Solidarności” – oświadczył prezes PiS.

Przypominając trwające wówczas spory z władzami PRL o kształt związku, Kaczyński stwierdził, że „plan wymyślony przez śp. Karola Modzelewskiego i forsowany prawie od początku września razem ze statutem wydawało się nie miał żadnych szans”. Chodziło tu o zarejestrowanie związku ze statutem, który określał „Solidarność” jako jeden związek ogólnopolski o strukturze regionalnej, a nie – jak chciały tego władze komunistyczne – jako organizację branżową.

Czytaj także:  Morawiecki chciał wprowadzić w grudniu zakaz sprzedaży alkoholu. Kaczyński się nie zgodził

Zdaniem Kaczyńskiego realizacja tego planu stała się możliwa wyłącznie dzięki jego bratu. – Trzeba było wymyślić różnego rodzaju chwyty, pociągnięcia, by w pewnym momencie stworzyć taki stan, w którym związek musiał powstać i nikt nie był się w stanie temu przeciwstawić i to była praca i pomysły mojego świętej pamięci brata – powiedział.