
Główny Inspektorat Transportu Drogowego wprowadził do użytku nową generację urządzeń rejestrujących, które definitywnie kończą erę prostych fotoradarów. Nowoczesne systemy wizyjne nie ograniczają się jedynie do pomiaru prędkości – dzięki kamerom o wysokiej rozdzielczości są w stanie zajrzeć do wnętrza kabiny i wyłapać uchybienia.
REKLAMA
Największą pułapką dla zmotoryzowanych stały się systemy RedLight, monitorujące przejazd przez skrzyżowania. Urządzenia te, zintegrowane z sygnalizacją świetlną, bezbłędnie wyłapują próby przejechania na tzw. „późnym żółtym”. Wjazd na skrzyżowanie w momencie, gdy zapala się czerwone światło, kosztuje 500 zł i aż 15 punktów karnych.
Przy obecnym taryfikatorze wystarczą zaledwie dwa takie błędy w ciągu roku, aby automatycznie przekroczyć limit 24 punktów i stracić uprawnienia do prowadzenia pojazdów, co wiąże się z koniecznością ponownego zdawania egzaminu państwowego.
Bezwzględna recydywa i podwójne uderzenie w portfel
W 2026 roku kierowcy muszą liczyć się z zasadą recydywy drogowej, która drastycznie podnosi kary za najpoważniejsze wykroczenia. Jeżeli w ciągu dwóch lat od popełnienia błędu kierowca dopuści się go ponownie (np. rażąco przekroczy prędkość lub nieprawidłowo wyprzedzi), kwota mandatu zostaje automatycznie podwojona.
REKLAMA
Przykładowo, ponowne przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h skutkuje karą w wysokości 3000 zł zamiast bazowych 1500 zł. System działa bezdusznie, nie przewidując żadnych pouczeń ani taryfy ulgowej dla osób, którym zdarzyło się „zagapić” na trasie.
