fot. Twitter

Co prawda ruch na granicy polsko-ukraińskiej nieco osłabł i względnie granicę przekraczają już nie tak duże liczby uchodźców, jak w pierwszych dniach wojny, jednak bezwzględnie, dzień w dzień, przybywają do Polski kolejne dziesiątki tysięcy Ukrainek z dziećmi. Miejscami fale uchodźców przybierają na sile.

Od 24 lutego z Ukrainy do Polski wjechało 2,393 mln osób – poinformowała w czwartek na Twitterze Straż Graniczna. W środę funkcjonariusze SG odprawili 25,5 tys. podróżnych, czyli o 14 proc. więcej niż we wtorek, przekazał „Polsat News”.

Już nie dwa miliony, ale prawie dwa i pół miliona uchodźców wojennych przyjęła Polska od początku agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Straż Graniczna podała na Twitterze dokładną liczbę osób odprawionych na polsko-ukraińskiej granicy. Od początku wojny z Ukrainy do Polski uciekło 2,393 mln osób.

„Wczoraj tj.30.03 funkcjonariusze SG odprawili 25,5 tys. podróżnych – to wzrost o 14 proc. w porównaniu z dniem wcześniejszym (22,4 tys.). Dzisiaj do godz. 07.00 rano 4,5 tys.- spadek o 5 proc.” – podało SG.

Warto jednak zaznaczyć, że ruch nie odbywa się bynajmniej tylko w jednym kierunku. Od początku konfliktu w dniu 24 lutego, na Ukrainę WYJECHAŁO prawie 400 tysięcy osób. Dokładniejsza liczba, przedstawiona przez Straż Graniczną, to 391 tys. osób. Byli to głównie mężczyźni, Ukraińcy powracający do ojczyzny, aby bronić kraju przez rosyjskim najazdem.

Polska przyjęła więcej uchodźców, niż cała Europa w czasie kryzysu w 2015 roku. Będzie druga runda przybyszów z Afryki?

Wojna pomiędzy Rosją a Ukrainą, to nie tylko zwykły, regionalny konflikt. Razem państwa te mają bardzo duży udział w światowej produkcji żywności. W Rosji i na Ukrainie produkuje się, m.in. ok. 1/3 światowych zbiorów pszenicy. Wiele państw afrykańskich korzystało z żyznych, ukraińskich gleb, jako spichlerza i podstawy wyżywienia swojej populacji – m.in. Egipt.

„Ukraina i Rosja to najwięksi eksporterzy zboża do Afryki, Bliskiego Wschodu, ale także innych krajów świata, w tym do państw europejskich. Jeśli wojna będzie się przedłużać, grozi nam ogromny kryzys żywnościowy” – mówiła 24.03 w Porannej Rozmowie Radia Opole Beata Kempa, europosłanka Prawa i Sprawiedliwości.

„Jeżeli będzie tak, że na Ukrainie nadal będą toczyły się działania zbrojne, jeżeli będzie brakowało paliwa dla rolników, nawozów, środków ochrony roślin, jeżeli też będzie brakowało rąk do pracy, bo wiemy, że wielu Ukraińców teraz broni granic, więc sytuacja jest naprawdę dramatyczna. I to może być potężne wahnięcie na rynkach. To może oddziaływać na wszystkie kraje, nie tylko Europy, ale też całego świata” – mówi Beata Kempa.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę