
Era darmowej dostawy i śmiesznie tanich produktów z platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress dobiega brutalnego końca. Unia Europejska wprowadza rewolucyjne przepisy, które mają raz na zawsze ukrócić zalew taniej tandety z Azji, niszczącej rodzimy handel i europejskich producentów.
Nowe, drakońskie prawo zakłada likwidację dotychczasowych luk w systemie celnym, co oznacza, że każda, nawet najmniejsza przesyłka zawierająca drobiazgi za kilka złotych, zostanie obłożona dodatkowymi opłatami, czyniąc zakupy w Chinach kompletnie nieopłacalnymi.
Kluczową zmianą jest całkowite zniesienie zwolnienia z cła dla towarów o wartości poniżej 150 euro. Do tej pory miliony paczek wpadały do Europy bez dodatkowych kosztów, co pozwalało azjatyckim gigantom oferować ceny niemożliwe do przebicia przez lokalne sklepy.
Od teraz każda para skarpetek, etui na telefon czy drobny gadżet elektroniczny będzie podlegać pełnej procedurze celnej już od pierwszej złotówki. Oznacza to drastyczny wzrost cen końcowych dla klienta, który dotąd przyzwyczajony był do płacenia jedynie symbolicznych kwot za przedmioty codziennego użytku.
Powody zmiany przepisów
Bruksela argumentuje te zmiany nie tylko ochroną rynku, ale przede wszystkim bezpieczeństwem konsumentów i ekologią. Badania wykazują, że ogromna część towarów sprowadzanych bezpośrednio z Chin nie spełnia surowych norm bezpieczeństwa UE, zawierając toksyczne substancje lub groźne wady konstrukcyjne.
