
Światowa gospodarka otrzymała brutalne uderzenie, które już wkrótce odczuje każdy Polak podczas codziennych zakupów. Gwałtowny wzrost cen kluczowych surowców na globalnych rynkach zwiastuje nową falę podwyżek, uderzającą w niemal każdy sektor przemysłu.
Sytuacja wokół Cieśniny Ormuz oraz ograniczenia produkcji w strategicznych zakładach Qatar Energy i saudyjskiej rafinerii Ras Tanura wywołały panikę na rynku energii. Problemy nie kończą się jednak na paliwach – ceny aluminium pędzą w kierunku bariery 4000 dolarów za tonę, co bezpośrednio przełoży się na droższe puszki, ramy okienne czy części samochodowe.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na rynku miedzi, gdzie przy obecnym zapotrzebowaniu światowe zapasy wystarczyłyby zaledwie na dwa tygodnie. Utrzymywanie się miedzi blisko historycznych rekordów to jasny sygnał, że urządzenia elektryczne i instalacje budowlane będą kosztować fortunę.
Metale szlachetne uciekają przed inflacją
W lutym 2026 roku odnotowano bezprecedensowy rajd na rynku metali szlachetnych, co zawsze zwiastuje gospodarczą niepewność. Złoto podrożało o ponad 11%, a srebro wystrzeliło o osiemnaście punktów procentowych w zaledwie miesiąc.
Inwestorzy masowo uciekają w bezpieczne przystanie, przewidując, że wzrost kosztów wydobycia i transportu surowców przemysłowych utrzyma presję na ceny końcowe produktów przez wiele miesięcy. Dla zwykłego konsumenta oznacza to, że nie tylko biżuteria, ale przede wszystkim nowoczesna elektronika i komponenty OZE staną się towarami luksusowymi.
