
Walka o czyste środowisko i wysokie wskaźniki odzysku surowców w 2026 roku wejdzie w najbardziej rygorystyczną fazę. Od stycznia ruszyły masowe kontrole, których celem jest wyeliminowanie błędów w segregacji odpadów.
Głównym celem codziennych nalotów jest weryfikacja, czy w czarnych workach na odpady zmieszane nie lądują surowce, które powinny zostać odzyskane. Kontrolerzy mają prawo rozrywać worki, aby sprawdzić ich zawartość.
Jeśli w środku znajdą butelki PET, makulaturę lub szkło, cały transport zostaje uznany za niesegregowany. Na miejscu sporządzana jest dokumentacja fotograficzna, która stanowi niepodważalny dowód w postępowaniu administracyjnym.
„List grozy” i podwyższone opłaty
Słynny „list grozy”, który trafia do skrzynek pocztowych kilka tygodni po kontroli, to zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia opłaty podwyższonej. W 2026 roku stawki te są bezlitosne.
Zamiast standardowej opłaty za wywóz, urząd miasta może naliczyć dwu- lub nawet czterokrotność podstawowej kwoty. Przy obecnych cenach energii i paliw, taki rachunek potrafi wzrosnąć z kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych miesięcznie od osoby.
