Kukiz niewybrednie komentuje śmierć Brylewskiego: „Wolność konsumowana w nadmiarze może się nie najlepiej kończyć”

Po kilkutygodniowej śpiączce odszedł znany muzyk Robert Brylewski. Do komentarzy dotyczących śmierci ikony polskiego punk rocka dorzucił swoje trzy grosze Paweł Kukiz. Wypowiedź niekoniecznie jednak może być uznana za stosowną.

Obecnie polityk i wokalista Piersi wypowiedział się na antenie Polsat News w programie „Graffiti”.

– Mimo różnic światopoglądowych bardzo Roberta szanowałem i szanowałem tę jego wolność. Okazuje się jednak, że wolność konsumowana w nadmiarze może się nie najlepiej kończyć – mówił Kukiz.

Słowa odbiły się negatywnym echem w mediach społecznościowych. Okoliczności zgonu to przecież nie jak twierdził Kukiz „nadmierne konsumowanie wolności”. Przyczyną ma być brutalne pobicie jakiego ofiarą padł na początku roku założyciel kultowego Izraela.

Do zdarzenia doszło w styczniu 2018 r. i wtedy też Brylewski trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie. Odpowiadać za pobicie ma syn właścicielki mieszkania, jakie zostało zakupione przez partnerkę artysty. Napastnik nie chciał się pogodzić z faktem, że lokal zostanie sprzedany i postanowił się zemścić na nabywcach nieruchomości. Po tym jak zastał w mieszkaniu Brylewskiego mężczyźni zaczęli się bić. Fakt informuje, że muzyk musiał się ukryć w okolicznym sklepie i tam stracił przytomność.

Przetransportowano go do szpitala i przeprowadzono trepanację czaszki. Zabieg się powiódł, ale konieczna była rehabilitacja. W tym samym czasie organizm zaatakowało zapalenie płuc. Niezbędna była ponowna hospitalizacja.

Z kolei parę tygodni temu kultowy muzyk po raz kolejny był przewieziony do szpitala. Tym razem w stanie śpiączki. Niestety lekarze nie dali rady już go wybudzić. Znajoma Brylewskiego poinformowała, że „artysta zmarł w wyniku kłopotów z krążeniem i zatrzymania pracy serca”.

Planowana będzie sekcja zwłok. Natomiast odpowiedzialnemu za pobicie mogą być postawione nowe zarzuty.

Komentarze