
Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał 45-letnią Monikę B. winną torturowania swojej małoletniej córeczki, którą szpeciła i wykorzystywała do wyłudzania pieniędzy w sieci. Kobieta polewała córkę żrącymi kwasami, aby spowodować widoczne rany i wzbudzić współczucie darczyńców. 45-latka została skazana na 15 lat więzienia oraz dekadę zakazu kontaktu z córką. Dożywotnio nie będzie mogła także wykonywać pracy związanej z wychowaniem dzieci.
REKLAMA
We wtorek, 24 marca, zapadł wyrok w sprawie, która wstrząsnęła całą Polską. Sąd uznał winę 45-letniej Moniki B., oskarżonej o torturowanie swojej małoletniej córki. Kobieta z Sięciaszki Drugiej otrzymała wyrok 15 lat pozbawienia wolności oraz 10 lat zakazu kontaktowania się z ofiarą. Sąd orzekł także o dożywotnim zakazie wykonywania pracy związanej z opieką, leczeniem oraz wychowaniem dzieci i zasądził nawiązkę w kwocie 100 tys. złotych na rzecz 11-latki. Kobieta będzie musiała także spłacić 104 tys. złotych kosztów sądowych poniesionych przez Skarb Państwa.
Żrącym kwasem we własną córkę. Horror 11-letniej dziewczynki trwał kilka lat
W toku śledztwa ustalono, że kobieta brutalnie znęcała się nad swoją córką w okresie od lutego 2017 roku do połowy stycznia 2024 roku. We własnym domu dziewczynka przeżywała horror. Matka traktowała skórę pokrzywdzonej w obrębie twarzy i karku żrącymi substancjami, które powodowały u dziecka trwałe rany oraz blizny. Wszystko po to, aby wzbudzić współczucie internautów.
W zakładanych przez siebie zbiórkach pieniędzy Monik B. twierdziła, że jej córka choruje na rzadką chorobę genetyczną skóry, która powoduje u 11-latki powstawanie rozległych ran w okolicach głowy. Ta rzekoma „choroba” miała być przewlekła i nieuleczalna.
REKLAMA
Cierpienie dziewczynki przerwano dopiero po prawie 7 latach dramatu. Brutalne oszustwo odkryli lekarze ze Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, którzy uznali, że obrażenia dziewczynki nie pasują do żadnej znanej jednostki chorobowej. W trakcie procesu biegli sądowi potwierdzili, że rany mają charakter urazowy, a nie chorobowy – jak twierdziła matka. Opinię wydali także biegli psychiatrzy, którzy stwierdzili, że 45-latka świadomie znęcała się nad swoją córką. Ich zdaniem kobieta cierpi na rzadki zespół Münchhausena. Choroba polega na celowym wywoływaniu choroby u podopiecznego w celu zyskania współczucia otoczenia, często także dla korzyści materialnych.
Źródło: se.pl
