Lichocka o nieobecności Tuska w Warszawie: „Ten kraj” go mało obchodzi. Ma już załatwioną jakąś fuchę!

Politycy PiS na co dzień nie szczędzą słów krytyki Donaldowi Tuskowi. Tym razem przewodniczącemu Rady Europejskiej obrywa się od prawicy za to, że nie wziął udziału w obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Nie pomagają tu tłumaczenia, że Tusk został zaproszony na nie dopiero na dwa dni przed uroczystościami, co były premier uznał za czytelny sygnał wysłany przez władze, że 1 września nie jest mile widziany. Posłanka PiS Joanna Lichocka, i nie jest to głos odosobniony, uznała, że absencja szefa RE stawia go w jak najgorszym świetle.

„80. rocznica wybuchu II wojny światowej stała się wielkim międzynarodowym wydarzeniem, w którego centrum stała Polska, jej historia, bohaterstwo i cierpienie. A gdzie był pan Donald Tusk? Nie widziano go ani w Wieluniu, ani w Warszawie, ani na Westerplatte. Jakie ważne obowiązki zatrzymały go, że nie mógł być na żadnej z tych uroczystości?”, pisze w poniedziałek Lichocka na portalu niezalezna.pl.

Czytaj także:  Sasin: Banaś się bardzo Polsce zasłużył

„Były polski premier, obecny przewodniczący Rady Europejskiej, uzurpujący sobie prawo do bycia liderem opozycji – gdzie był? Pan Tusk – świadomie unikam tytulatury, bo zachował się wczoraj jak osoba prywatna. Jego nieobecność na tak ważnej rocznicy może być oczywiście interpretowana złośliwie w kontekście jego relacji z Berlinem – że być może uznano tam, że jeśli są kanclerz i prezydent RFN, to pan Tusk już być nie musi”, podkreśla posłanka.

„Ale złośliwości na bok, w istocie pan Tusk pokazał nam wczoraj, że nie ma zamiaru ubiegać się o żadne ważne stanowiska w Polsce, że »ten kraj« mało go obchodzi. To znaczy, że ma już załatwioną jakąś fuchę i wracać nad Wisłę nie musi. To bolesny policzek dla wyborców PO. Przynajmniej jest jasne – do grona poważnych, liczących się w Polsce polityków ten pan już nie chce należeć”, stwierdza Lichocka.

Czytaj także:  Tarczyński: Kidawa-Błońska dyskryminuje mężczyzn!

Komentarze