„Ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje”. Kidawa-Błońska nie przeprosi prezydenta Dudy

– Niech się nie dziwią, że ludzie, którzy mają poczucie dumy się sprzeciwiają. Łamanie konstytucji przez Dudę budzi wielki opór społeczny – mówiła w środę kandydatka na prezydenta Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska w radiu TOK FM. Wicemarszałek Sejmu odniosła się w ten sposób do fali krytyki, jaka spadła na nią za to, że przywitała się z uczestnikami manifestacji przeciwko wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku na 100. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem. Stwierdziła również, że nie przeprosi prezydenta Dudy, gdyż ludzie mają prawo protestować.

Według Kidawy-Błońskiej „ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje, a my politycy powinniśmy tak samo szanować tych, którzy nas popierają i tych, którzy nas nie akceptują, musimy poszukać wspólnego języka”.

Wicemarszałek Sejmu podkreśliła też, że to PiS rozpoczął uprawianie polityki za pomocą hejtu, nazywając swoich przeciwników „gorszym sortem, łże-elitami, komunistami”. – Pamiętam Powązki, jak gwizdano na profesora Władysława Bartoszewskiego czy generała Ścibor-Rylskiego – przypomniała

– To Joachim Brudziński krzyczał do opozycji: komuniści i złodzieje – zauważyła Kidawa-Błońska. – Powiedzieli, że można wszystko, więc niech się nie dziwią, że ludzie, którzy mają poczucie dumy, temu się sprzeciwiają. Trudno, żeby wszyscy się uśmiechali i przytakiwali, gdy w Polsce łamie się konstytucję. Każdy polityk musi się przyzwyczaić, że mówią o nim i dobrze, i źle – mówiła.

Kidawa-Błońska dodała, że ludzie niezależnie od sympatii politycznych czasem protestują, ale nie ma to nic wspólnego z hejtem.

– Hejt to jest: TVP, trolling w internecie. W ostatnich tygodniach, gdy moje notowania zaczęły rosnąć, Telewizja Polska przedstawia mnie w skandaliczny sposób i nikomu to nie przeszkadza. Nie można oskarżać ludzi o hejt, gdy wyrażają sprzeciw, a przy okazji samemu akceptować to, że państwo hejtuje własnych obywateli – stwierdziła. Poinformowała, że w Pucku członkowie klubów „Gazety Polskiej” głośno okazywali niezadowolenie, że przyjechała na uroczystości. – To jest normalne, ja się przyzwyczaiłam do tego, że takie zachowania są w Polsce naturalne. Choć tak nie powinno być – skonstatowała.

– Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają i podają rękę i mówią, że mi sekundują, to naturalnie ze się z nimi witam. Do każdej osoby, która się do mnie zwraca, mówię „Dzień dobry” i się uśmiecham – powiedziała kandydatka PO na prezydenta w odpowiedzi na zarzuty, że serdecznie przywitała się z się tłumem, który protestował podczas przemówienia prezydenta.

Komentarze

Czytaj także:  Prezydent: Czuję się patronem polskiej wsi