Marek Suski: Pan prezydent mojego głosu już nie ma!

Po zawetowaniu w piątek przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy umożliwiającej pozbawienie stopni wojskowych Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz tych oficerów i żołnierzy, którzy w PRL sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu, na głowę państwa spadła fala krytyki ze strony polityków PiS.

– Pan prezydent oczywiście ma prawo wetować ustawy, ale mojego głosu już nie ma – zapowiedział Marek Suski, szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów, na antenie Superstacji. – Sądzę, że prezydent zrobił krok w kierunku, przynajmniej z jego punktu widzenia, elektoratu lewicowo-postkomunistycznego, tych, którzy służyli Rosji. Bardziej w kierunku takiego twardego betonu komunistów, którzy z Moskwą współpracowali – dodał Suski.

Suchej nitki na prezydencie nie pozostawił również były szef MON Antoni Macierewicz, który oskarżył go o utrwalanie porozumień zawartych przy Okrągłym Stole w 1989 roku, na których była budowana aferalna III RP.

– To cofnięcie przemian w Polsce do bardzo wczesnego etapu umów w Magdalence – stwierdził Macierewicz, komentując zawetowanie przez prezydenta ustawy degradacyjnej. Były minister obrony narodowej zaznaczył przy tym, że projekt ustawy został znacząco okrojony przez nowe kierownictwo podlegającego mu wcześniej resortu. W ocenie Macierewicza, decyzja Andrzeja Dudy wpłynie też negatywnie na morale wojska.

Daleko w krytyce prezydenta Andrzeja Dudy posunęła się także posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Napisała na Twitterze, że jego decyzja oznacza koniec ustawy degradacyjnej w tej kadencji, ponieważ PiS nie ma trzech piątych głosów niezbędnych do odrzucenia prezydenckiego weta. Zdaniem Pawłowicz, prezydent swoją decyzją utrwalił pozostałości po PRL i dostarczył komunistom satysfakcji. „PRL zostaje. Ich śmiech”, napisała posłanka, kończąc swój wpis.

Czytaj także:  Ząbkowice Śląskie. Nowe fakty w sprawie wstrząsającej zbrodni na Dolnym Śląsku!

Komentarze