Mąż wezwał pogotowie do żony. Trafiła do więzienia i zmarła

Mieszkaniec Waszyngtonu wezwał pogotowie do swojej chorej żony, jednak na miejscu pojawili się policjanci. Wbrew protestom rodziny funkcjonariusze aresztowali kobietę za przemoc domową. Po czterech dniach w celi matka pięciorga dzieci zmarła. Jak informuje portal o2.pl teraz jej rodzina złożyła pozew.

Mąż kobiety, Reynaldo Rodriguez ze stanu Waszyngton, zadzwonił po pogotowie, bowiem u jego żony wystąpiły objawy psychozy. Stała się agresywna i nie dało się z nią nawiązać kontaktu. Zdenerwowany mężczyzna powiedział przez telefon, że Damaris uderzyła go dwa razy, kiedy usiłował ją uspokoić. Zanim przyjechała karetka pogotowia, przed domem pojawiła się policja, a funkcjonariusze aresztowali Damaris Rodriguez za napaść na męża. Mimo iż mężczyzna tłumaczył, że agresja żony wynikała z zaburzeń psychicznych i powinna zostać przewieziona do szpitala, to kobieta trafiła do więziennej celi na cztery dni. Jej stan był tak zły, że nie była w stanie nawet rozmawiać z policjantami.

Nagrania z więziennej kamery pokazują koszmar, który przeżyła kobieta. Widać na nich m.in. skrępowaną Damaris z workiem na głowie, wynoszoną przez policjantów z samochodu. Zgodnie z przepisami kobieta powinna usłyszeć zarzuty najpóźniej następnego wieczoru po aresztowaniu. Tak się jednak nie stało. Spędziła w celi cztery dni, przeżywając m.in. halucynację. Kobieta praktycznie nie spała, krążąc po celi, kilkakrotnie rozbierając się do naga, pełzała po podłodze w otoczeniu własnego moczu i wymiocin. Zmarła po czterech dniach bez jedzenia i snu w styczniu 2018 roku.

 

Komentarze