Mówił, że zabił żonę niechcący! Teraz domaga się niższego wyroku!

W 2011 roku mieszkająca w Bielsku Podlaskim Krystyna A. (†41 l.) nagle zaginęła. Jej mąż aż siedem lat starał się przekonać najbliższych, że kobieta po prostu uciekła zagranicę. Mało tego, aby być bardziej wiarygodnym, złożył w imieniu żony PIT, a rozwód wziął zaocznie.

   

Członkowie rodziny nie chcieli jednak dać wiary w nagłą ucieczkę kobiety. Było to dla nich absurdalne twierdzenie, ponieważ ich zdaniem nigdy by czegoś takiego nie zrobiła bez słowa. Ostatecznie szokująca prawda ujrzała światło dzienne. Ciało kobiety zawinięte w dywan znalazł przypadkiem w lesie spacerowicz.

Czytaj także:  Premier przekazał nowe informacje dotyczące szczepionki na Covid-19

Wówczas Arkadiusz A. zmienił swoje stanowisko i przyznał, że zabił żonę. Na swoją obronę miał to, że miało dojść do zabójstwa przypadkowo, w trakcie szarpaniny.

   

– Ona złapała za nóż, krzycząc, że mnie zarżnie. Wyrwałem go jej, ale złapała mnie za ubranie. Popchnąłem ją, lecz przewracając się, pociągnęła mnie za sobą. To był ułamek sekundy. Nagle zobaczyłem nóż wbity w jej bok – mówił w sądzie Arkadiusz A.

Czytaj także:  Politycy PiS w tym roku nie zatańczą z Rydzykiem

Z tego właśnie powodu postanowił się odwołać od wyroku. Mężczyzna jest zdania, że należy mu się osąd za zbrodnię w afekcie. Jak twierdzi, żona nadużywała alkoholu i urządzała awantury.