
W marcu 2026 roku polskie sądy oraz kancelarie notarialne odnotowują masowy wzrost postępowań spadkowych, co wiąże się z koniecznością podejmowania szybkich decyzji dotyczących przyjęcia lub odrzucenia majątku po zmarłych krewnych.
REKLAMA
Niezależnie od relacji z osobą zmarłą, każdy spadkobierca zostaje objęty ustawowym mechanizmem, który w przypadku braku aktywności może doprowadzić do przejęcia niespłaconych kredytów, zaległości czynszowych czy zobowiązań podatkowych. Choć obecne przepisy oferują pewne formy ochrony, nieznajomość procedur i terminów pozostaje główną przyczyną problemów finansowych wielu rodzin.
Współczesne prawo spadkowe przewiduje domyślne dziedziczenie z tak zwanym dobrodziejstwem inwentarza. Rozwiązanie to ogranicza odpowiedzialność spadkobiercy za długi do wartości aktywów pozostawionych przez zmarłego. Należy jednak zauważyć, że ochrona ta nie działa automatycznie i wiąże się z koniecznością sporządzenia oficjalnego spisu inwentarza przez komornika, co generuje koszty rzędu kilku tysięcy złotych obciążające spadkobiercę.
Potencjalne pułapki
Fundamentem bezpieczeństwa majątkowego jest zachowanie 6-miesięcznego terminu na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku. Czas ten liczony jest od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania do spadku, co w przypadku dalszej linii pokrewieństwa może nastąpić znacznie później niż sama śmierć krewnego.
REKLAMA
Szczególną pułapkę stanowi sytuacja małoletnich dzieci – odrzucenie spadku przez rodzica sprawia, że udział spadkowy automatycznie przechodzi na jego potomstwo. Wymaga to podjęcia kolejnych kroków prawnych w imieniu dzieci, co przy obecnych, uproszczonych przepisach nadal wymaga zgody obojga rodziców i wizyty u notariusza. Przegapienie tego obowiązku skutkuje wejściem młodych ludzi w dorosłość z obciążonymi kontami bankowymi.
