Nauczyciele przestaną pracować w w kwietniu? W poniedziałek padnie termin strajku!

Prezydium zarządu głównego ZNP zdecyduje w poniedziałek o terminie strajku wśród nauczycieli. Mimo że pod uwagę brane są różne terminy, najwięcej zwolenników ma opcja kwietniowa. Jak poinformował Sławomir Broniarz, prezes związku, w poniedziałek będzie też podjęta decyzja odnośnie treści pytania w referendum strajkowym.

– Wyczerpane zostały wszelkie formuły, które wynikają z dialogu prowadzonego z MEN na temat dramatycznej sytuacji w zakresie finansowania edukacji, w tym płac nauczycieli. Dotychczasowe działania polegające na uczestniczeniu w Zespole ds. Statusu Zawodowego Nauczycieli, powołanym przez panią minister Annę Zalewską, nie przyniosły żadnego rezultatu, nie było żadnego postępu, nie było ze strony MEN żadnej woli do negocjacji – powiedział PAP Broniarz.

Nauczyciele i pracownicy oświaty domagają się 1000 zł podwyżki. Broniarz taką kwotę określa jako próbę „zasypania dziury pomiędzy przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce, a średnim wynagrodzeniem w edukacji”. Jak podaje prezes ZNP, od 82% do 85% placówek oświatowych, w zależności od województwa, weszło w spór zbiorowy z pracodawcami. – W żadnej placówce nie doszło do porozumienia między związkowcami a dyrekcją, choć kilku dyrektorów zdecydowało się na skorzystanie z mediatorów z listy ministerstwa pracy – poinformował.

Referendum ma rozpocząć się 5 marca i trwać dwa tygodnie. Mogą w nim wziąć udział, nauczyciele oraz pracownicy administracji placówek oświatowych. Jego wynik ma być znany do 24 marca. – Jeżeli w referendum za strajkiem opowie się więcej niż połowa nauczycieli i pracowników oświaty w danej szkole, to strajk będzie polegał na całkowitym powstrzymaniu się od pracy osób, które takie deklaracje złożyli – powiedział Broniarz.

Czytaj także:  Lichocka o Owsiaku: Wysługiwał się Jaruzelskiemu i Kiszczakowi