„Nie musieli go ciągnąć za sobą w majtkach i bez butów”. Były wiceszef policji krytykuje zrobienie szopki z zatrzymania Jakuba A.!

– Chodzi o chęć pokazania siły i sprawności państwa. Prowadnice zrobiły na widzach większe wrażenie, niż zrobiłyby zwykłe kajdanki skute z tyłu – powiedział Adam Rapacki, były policjant i wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w rozmowie z natemat.pl. W jego ocenie władza zrobiła szopkę z zatrzymania Jakuba A., 22-letniego mężczyzny podejrzanego o zabicie 10-letniej Kristiny.

Rapacki uważa, że taki spektakl nie był konieczny, a wręcz szkodliwy, bo teraz służbie więziennej będzie trudniej zapewnić bezpieczeństwo podejrzanemu o zabicie dziewczynki z Mrowin.

– Uważam, że policjanci prowadzący czynności wykrywcze bardzo szybko go zidentyfikowali, wykonali kawał dobrej roboty. Potem jednak niepotrzebnie wysłano do niego pododdział kontrterrorystyczny i zrobiono transmisję prawie na żywo. Zatrzymać mogli go zwykli policjanci kryminalni – stwierdził były wiceszef policji i dodał: – Nie sądzę, by do policji dotarły sygnały, że mężczyzna ma np. broń palną, granaty i będzie się bronił. Ujęcie go przez kontrterrorystów przypomina zatem strzelanie z armaty do wróbla.

Czytaj także:  Korwin-Mikke: Globalne ocieplenie daje same korzyści!

Zdaniem Adama Rapackiego to, iż Jakub A. przyznał się do zabicia Kristiny, wcale nie oznacza, że stanowił zagrożenie w momencie zatrzymania dla grupy policjantów.

– Kontrterroryści są wyszkoleni tak, by obezwładnić najgorszego bandytę, zanim zdąży zipnąć. Nie mieli do czynienia z mistrzem wagi ciężkiej w sztukach walki. Mogli go normalnie skuć, a wcześniej pozwolić mu się ubrać, a nie ciągnąć za sobą w majtkach i bez butów. Ale to pewnie wyglądałoby znacznie mniej spektakularnie w telewizji – stwierdził były szef MSW.

 


Komentarze