Nie żyje mały Piotruś z Przemkowa. Był katowany przez rodziców

fot. Pixabay

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Polkowicach poinformowało w poniedziałek o śmierci kilkumiesięcznego Piotrusia z Przemkowa. Chłopcu i jego starszemu bratu piekło na ziemi zgotowali właśni rodzice. „Pozostał ból i ogromne poczucie bezradności oraz pytanie czy można było temu zapobiec?” – pisze PCPR w Polkowicach. 34-letnia Monika M. i 40-letni Marcin G trafili do aresztu na trzy miesiące. Oboje nie przyznają się do winy.

REKLAMA

W poniedziałek rano, 20 maja, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Polkowicach poinformowało o śmierci Piotrusia z Przemkowa. Kilkumiesięczny niemowlak od kilku tygodni pozostawał pod opieką rodziny zastępczej. Dopiero tam zaznał chwili spokoju i miłości, ale było już za późno – śmiertelne skutki działań jego rodziców sprawiły, że dni Piotrusia były policzone.

„Ciężko jest przejść obojętnie obok takiej śmierci. Śmierci bezbronnego dziecka, które na świecie w ogromnym bólu i cierpieniu przeżyło zaledwie kilka miesięcy doznając okrucieństwa ze strony tych, którzy mieli je chronić. Jakiś czas temu w wyniku interwencji chłopczyk trafił pod opiekę jednej z naszych rodzin zastępczych” – poinformowało PCPR w Polkowicach na swoim profilu na Facebooku.

REKLAMA

„Mimo trudności walczono o każdy nowy dzień dla Piotrusia, a chociaż diagnozy były poważne, starano się ulżyć mu w cierpieniu i otoczyć jak najlepszą opieką. Za to ogromnie dziękujemy, szczególnie mamie zastępczej. Piotruś w spokoju odszedł. Pozostał ból i ogromne poczucie bezradności oraz pytanie czy można było temu zapobiec? Jesteśmy przekonani, że TAK!!! Dlatego apelujemy do wszystkich: Nieważne czy jesteś członkiem rodziny, przyjacielem, sąsiadem, koleżanką z pracy, REAGUJ!!! Nawet jeśli masz tylko podejrzenia, poszlaki, niewyraźne sygnały. Pamiętaj, dziecko samo się nie obroni” – czytamy w oświadczeniu Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Polkowicach, przytoczonym przez „Super Express”.

Rodzice znęcali się nad kilkumiesięcznym Piotrusiem od urodzenia. „Był bity i wulgarnie przezywany”

W wieku ok. 11 tygodni Piotruś z Przemkowa trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Było to dokładnie 29 lutego 2024 roku. O katowanie chłopca oskarżono jego rodziców – 34-letnią Monikę M. i 40-letniego Marcina G.

„Podejrzani kilkakrotnie zmieniali wyjaśnienia. Matka twierdziła, że to mężczyzna miał się znęcać nad dziećmi. Mężczyzna zaś nie przyznawał się. Podczas posiedzenia aresztowego powiedział jedynie, że uderzył młodszego chłopca pięścią, ale – jak mówił – ten cios był skierowany nie do dziecka, ale do matki, która trzymała dziecko na rękach” – przekazała wówczas Katarzyna Kasperczak, Prokurator Rejonowa w Głogowie. Dodała, że według ustaleń prokuratury Piotruś był wulgarnie wyzywany i bity odkąd się urodził.

REKLAMA

Decyzją sądu oboje rodzice zostali aresztowani na trzy miesiące. W przypadku wykazania w sekcji zwłok, że śmierć dziecka była skutkiem ich działań, prokuratura może zmienić zarzuty.