No i gdzie ta dekomunizacja? Zomowiec i milicjant ochraniają miesięcznice smoleńskie!

Jeszcze do niedawna miesięcznice smoleńskie rozpalały emocje z powodu organizowanych przez Obywateli RP kontrmanifestacji. Obecnie to się zmienia i większą uwagę skupiają na sobie funkcjonariusze ochraniający organizowane 10 każdego miesiąca przez PiS manifestacje w stolicy.

Najpierw było głośno o policjantach ze Śląska, którzy nie chcą ochraniać miesięcznic, gdyż czuli się na nich jak zomowcy w czasie stanu wojennego i zagrozili, że w razie oddelegowania ich do Warszawy pójdą na chorobowe. Nawiasem mówiąc, śląscy funkcjonariusze postawili na swoim. Na miesięcznicę 10 stycznia już nie przyjadą, bo przełożeni przestraszyli się ich buntu.

Teraz zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo okazało się, że na czele policyjnej ochrony comiesięcznych marszów po Krakowskim Przedmieściu w Warszawie stoi były milicjant, a jego zastępca to były zomowiec. Chodzi o Daniela Kubiaka, któremu od grudnia 2016 roku, a więc już za rządów PiS, podlegają policyjne oddziały prewencji w Warszawie, i o jego zastępcę ds. organizacyjno-operacyjnych Piotra Wałowskiego.

Obaj rozpoczęli służbę w 1989 roku. Kubiak odbywał w oddziale prewencji Milicji Obywatelskiej zastępczą służbę wojskową, a Wałowski od stycznia 1989 roku był w ZOMO. Ten drugi zasłynął tym, że był zastępcą dowódcy podczas akcji usuwania osób okupujących z powodu podejrzenia o nierzetelne przygotowanie wyborów samorządowych siedzibę Państwowej Komisji Wyborczej w 2014 roku. Środowiska kibiców z kolei oskarżały Wałowskiego o wymierzone w nich prowokacje i nieuzasadnione używanie gazu łzawiącego.

Komentarze