
Jesień to czas, kiedy myszy można dużo częściej spotkać w otoczeniu ludzkich siedzib. Od września aż do samej zimy pragną dostać się do środka budynku i tam znaleźć cichy kąt. Mysia inwazja najbardziej zagraża domostwom usytuowanym nieopodal lasów i pól. Jak ochronić swoją posiadłość przed intruzami? Nie musisz nastawiać zabójczych pułapek ani rozkładać trucizn. Jest lepszy patent na gryzonie.
Myszy w domu to koszmar dla wielu domowników. Niepokojące odgłosy, nocne szuranie, podziurawione produkty spożywcze czy poprzegryzane kable elektryczne to ich robota. Trudno to wszystko tolerować we własnych czterech ścianach. Podsuwamy szybki i naturalny sposób na pozbycie się szkodników.
Zapachowa broń przeciwko myszom pochodzi z natury. Być może rośnie na twoim podwórku lub łące, po której często spacerujesz. Tą zabójczo skuteczną ochroną domu przed myszami jest wrotycz pospolity – roślina o żółtych pączkach kwiatowych i obficie ulistnionej łodydze, dziko rosnąca w Polsce. Wydziela charakterystyczny aromat, który może i nie zachwyca tak jak najdroższe perfumy kwiatowe, ale potrafi czynić cuda w ogrodzie. Nie lubią go myszy, a także niektóre owady.
Aby udaremnić wizyty gryzoni w domu, warto zebrać wrotycz, ususzyć, a potem spakować do małych saszetek z naturalnego materiału, które przepuszczają powietrze i rozlokować w rozmaitych zakątkach mieszkania (np. przy progu, w okolicy okien, na strychu). Gdy myszy będą chciały wejść do budynku przez uchylone okno czy niedomknięte drzwi wejściowe, zapach wrotyczu podrażni ich drogi oddechowe i zniechęci do dalszej wędrówki. Ten patent jest tani i świetnie sprawdzi się, gdy z niektórych powodów (np. boisz się o bezpieczeństwo małych dzieci, zwierząt domowych) nie chcesz omijać w mieszkaniu chemicznych trutek i pułapek.
Czytaj też: Posiej tę roślinę po ogórkach. Odkaża glebę lepiej niż środki fitosanitarne ze sklepu