fot. Pixabay

Na wzrost cen paliw na polskich stacjach nie przekłada się nie tylko cena baryłki ropy, która w tym momencie jest wyceniana na ponad 105 USD – po spadku z najwyższego, lokalnego szczytu na poziomie 130 USD. To także osłabienie złotego, które uległa w ostatnim czasie poważnej deprecjacji wobec wszystkich głównych walut – Dolara Amerykańskiego, Franka Szwajcarskiego, Funta Szterlinga oraz Euro. Jest jednak jeszcze jedna kwestia… Kwestia marży rafineryjnej.

Jak informuje portal „Auto Świat” – tylko w ciągu jednego miesiąca marża rafineryjna Lotosu wzrosła o 700% – z poniżej 5 do 30 USD za baryłkę! Podobny – choć niższy – dotyczy także przerobu ropy naftowej w rafinerach Polskiego Koncernu Naftowego Orlen. Czy spółki skarbu państwa robią nas wszystkich w konia? Sprawą zajmie się UOKiK. Lotos wydał oświadczenie w tej sprawie, jeszcze zanim urząd przystąpił do śledztwa.

Celowe zawyżanie hurtowych cen paliw to poważne oskarżenie – szczególnie z wojną za naszą wschodnią granicą w tle. 9 marca na profilach społecznościowych posłów i senatorów opozycji pojawiły się wykresy, pokazujące wzrost marży spółki Lotos. Marża za przerób ropy i sprzedaż paliwa na rynku hurtowym wzrosła o 700%. Przy czym – warto zauważyć – że zaczęła rosnąć od dnia wybuchu wojny na Ukrainie.

Doszło do takiego absurdu, że ceny hurtowe… przeskoczyły ceny detaliczne na stacjach!

UOKiK żąda wyjaśnień, a sprawa już wyjaśniona

Senator Krzysztof Brejza złożył wniosek do UOKiK-u o kontrolę ws. zawyżania marży przez spółki Lotos i Orlen.

„W związku z informacjami dotyczącymi marży modelowej Lotosu prezes UOKiK przygotowuje wystąpienie do spółki, aby uzyskać wyjaśnienia w tej sprawie” – informuje Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK (cyt. za pb.pl).

Stanowisko Lotosu zostało już jednak upublicznione wcześniej – w odpowiedzi na informacje upubliczniane przez Brejzę. Lotos nazywa wpisy senatora „fake newsami”. W oświadczeniu spółki możemy przeczytać:

„W imieniu Grupy LOTOS S.A. informujemy, że od początku konfliktu na wschodzie spółka nie podjęła żadnych działań mających na celu maksymalizację marży osiąganej na przerobie ropy naftowej. Aktualny jej poziom wynika z otoczenia makroekonomicznego, które jednakowo obowiązuje wszystkich uczestników rynku. Sugerowanie, że spółka próbuje wykorzystać sytuację do osiągania dodatkowych zysków, uznajemy za pozbawione jakichkolwiek podstaw i dalece krzywdzące. Zwłaszcza w obliczu wielomilionowego wsparcia, jakie poprzez swoją fundację koncern przeznacza na pomoc obywatelom Ukrainy”.

Lotos wyjaśnia także, skąd wzięły się tak zawyżone ceny paliw, skoro kilka lata temu – przy tej samej cenie za baryłkę – ceny na stacjach oscylowały w okolicy 5 zł za litr.

„Przywołany wskaźnik marży modelowej, jak sama nazwa wskazuje, wynika z przyjętego przez spółkę modelu. Ten z kolei opiera się na uproszczonych założeniach, które są najbardziej zbliżone do faktycznej marży rafineryjnej w czasie, kiedy rynki są stabilne i przewidywalne. Tymczasem najpierw pandemia, a teraz wojna na Ukrainie znacząco tę równowagę zachwiały. Model ten zakłada m.in. przerób w 100% ropy rosyjskiej, a tak aktualnie nie jest. Nie uwzględnia natomiast kosztu CO2, ogromnego kosztu transportu morskiego, instrumentów zabezpieczeniowych typu hedge czy też zmiany kursu dolara. Dodajmy, że płacimy za ropę w dolarach, a cena na stacjach jest w złotówkach.”

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę