„Pojednamy się na tamtym świecie”. Wałęsa starł się w sądzie z Kaczyńskim!

W czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku spotkali się Jarosław Kaczyński i Lech Wałęsa na rozprawie z powództwa prezesa PiS. Kaczyński pozwał Wałęsę za wypowiedź, w której ten stwierdził, że lider partii rządzącej odpowiada za doprowadzenie do katastrofy smoleńskiej.

Chociaż sąd zaproponował stronom zawarcie ugody, to obaj – zarówno były prezydent, jak i Kaczyński – nie byli nią zainteresowani. Okazało się też, że mimo upływu czasu sporowi między politykami towarzyszą wciąż silne emocje, o czym świadczą utarczki słowne, do jakich doszło między nimi na sądowym korytarzu.

Wszystko zaczęło się od tego, że przed wejściem na salę rozpraw dziennikarze zapytali Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Wałęsę, czy panowie podadzą sobie ręce. W odpowiedzi prezes PiS popatrzył na byłego prezydenta tak, jakby miał zamiar wyciągnąć dłoń. – Pojednamy się na tamtym świecie. Choć to jednak nie jest możliwe, bo ja pójdę do nieba, a pan trafi w inne miejsce – powiedział wtedy Wałęsa i ręki Kaczyńskiemu nie podał.

Dalej, jak politycy zaczęli wymieniać uwagi na temat obsady stanowisk, było jeszcze ciekawiej.

– Po co ja pana ministrem robiłem? O mój Boże – stwierdził Wałęsa.

– A po co ja pana prezydentem? – nie pozostał dłużny Kaczyński.

– Co? Ja pana tylko wciągałem, nikt panu nie proponował. Ja pana brałem – odparł były prezydent.

– Nie ukrywam, że nie jest to dla mnie okazja miła. Ale wszystko jedno – skomentował prezes PiS

– A dla mnie bardzo miła, bo jest mój wielki błąd i pomyłka – ironizował Wałęsa.

– I mój wielki błąd, i pomyłka, i wstyd – przyznał Kaczyński.

Atmosferę przed salą rozpraw podgrzewała dodatkowo obecność zwolenników byłego prezydenta. Skandowali „Lech Wałęsa!”, a prezesa PiS witali okrzykami „Władza minie, wstyd zostanie!”.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie spodobało się to, że osoby na korytarzu sądowym głośno manifestują swoje poglądy i stwierdził, że powinny one zostać usunięte. – Sąd to nie jest miejsce na demonstracje – oświadczył prezes PiS.

W odpowiedzi ludzie zgromadzeni przed salą rozpraw zaczęli krzyczeć: „Prawda boli!”.

Komentarze