fot. Pixabay

Statystyki nowych małżeństw kościelnych, jak i świeckich, nie napawają optymizmem. Nowe badanie wystawia problem na światło dzienne – młodzi coraz częściej odkładają decyzję o ślubie. Psychoterapeuci ostrzegają, że jeżeli rzeczywistość dalej będzie tak „galaretowata”, jak jest teraz, sytuacja będzie się pogarszać.

Wyższa Szkołę Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim wraz Fundacją Bonum Humanum przeprowadziły badanie o nieco prowokacyjnym tytule „Razem? Tak. Ślub? Niekoniecznie. A może leasing?”. Według sondażu, co trzeci respondent w wieku 18-30 lat nie zamierza formalizować swojego związku ani ślubem kościelnym, ani nawet cywilnym.

31% badanych (mężczyzn i kobiet) deklaruje, że na pewno nie zamierza brać ślubu kościelnego. Kolejne 17% respondentów odpowiedziało, że nie są jeszcze pewni. 55% badanych natomiast myśli o tym, aby w przyszłości sformalizować swój związek małżeństwem kościelnym i/lub cywilnym.

W opinii filozofa, prof. Zbigniewa Kaźmierczaka z Uniwersytetu Białostockiego, człowiek przez tysiąclecia potrzebował rozlicznych związków z innymi ludźmi. Formalnych i nieformalnych – bliższych i dalszych. To zapewniało mu przetrwanie. II połowa XIX wieku zmieniła jednak tę regułę – ludzie już mniej potrzebują drugiej osoby.

„Druga połowa XX wieku przyniosła na zachodzie Europy decydujące pod tym względem zmiany. Bogacące się jednostki w krajach rozwiniętego kapitalizmu zauważyły, że inni ludzie przestali być im szczególnie potrzebni do przetrwania” – zauważa profesor, cytowany przez polsatnews.pl.

Z czego to wynika?

Przyczyny tego zjawiska mogą mieć swoje źródła ekonomiczne, psychospołeczne, światopoglądowe i strukturalne.

„Jeżeli rzeczywistość społeczna jest galaretowata, a taka teraz jest, to i życie człowieka nie będzie stabilne. To znajduje odzwierciedlenie w komórce społecznej i zaczynamy się zastanawiać, że może nie warto tak szybko podejmować decyzji na przykład o małżeństwie – skomentował psychoterapeuta dr Mariusz Jędrzejko z WSBiP, redaktor naukowy i kierownik badania.

„Kiedyś małżeństwo było czymś trwałym, a dziś co trzecie się rozlatuje. Uważam, że ta społeczna galareta dotknie połowy społeczeństwa, bo oprócz czynników ekonomicznych są też inne mechanizmy między innymi widoczna utrata autorytetu przez kościół” – zauważył i dodał, że „jeżeli autorytet traci instytucja kościoła, to tracą na tym między innymi ślub sakramentalny, spowiedź, chrzciny”.

„Podkreślenia wymaga jednak fakt, że młodzi z regionów wiejskich czy małych miasteczek, którzy migrowali do wielkich miast, zmieniają podejście i formułują deklaracje podobne do wielkomiejskich rówieśników” – podkreśliła doktor WSB Irena Motow, recenzentka badania. Jak dodała, interesującą jest bardzo niska deklaracja dla sformalizowanych związków w grupie 18-20-latków. „W tej grupie tylko 49 proc. deklaruje chęć zawarcia związku małżeńskiego, przy prawie 89 proc. deklaracji wspólnego życia z drugą osobą. Tylko 33 proc. tych osób chce żyć w związku sakramentalnym.”

Według Głównego Urzędu Statystycznego co roku w głęboki kryzys wpada ok. 200 000 małżeństw. To o około 25% więcej, niż przybywa nowych związków formalnych. Najwięcej osób niechętnych małżeństwom pochodzi z wielkich aglomeracji miejskich. Więcej zwolenników związków formalnych znajduje się w mniejszych miastach, na wsiach. Najwięcej na prowincji Małopolski, Warmii i Mazur oraz Podlasia.

Obserwuj nas w Google News i bądź na bieżąco!

→ Wejdź i naciśnij gwiazdkę