
Podczas przesłuchania policjant z Elbląga (woj. warmińsko-mazurskie) zagrodził przesłuchiwanej 21-latce, że jeżeli nie zacznie mówić, wymierzy jej… klapsa. Zbyt pewny siebie mundurowy przelicytował, bo młoda kobieta poszła z nagraniem z rozmowy do mediów, a potem do sądu. Funkcjonariusz właśnie usłyszał wyrok.
REKLAMA
„Mów gówniaro jak on się nazywa, bo ci jeszcze klapsa zapodam” – groził 50-letni Bartłomiej K., policjant z Elbląga, 21-letniej Natalii T.
„Nie będziesz nas wkur…iać od samego rana. Myślisz, że jak powiesz, że się nachlałaś i nic nie pamiętasz, to ujdzie ci to na sucho. Jak się chłopak nazywa i gdzie mieszka. Wyrwę ci zaraz telefon z torebki na siłę, zabezpieczę go procesowo i dam ci protokół pokwitowania” – dodał mundurowy.
Telefon okazał się rzeczywiście kluczowy, bo za jego pomocą 21-latka nagrała przesłuchanie, a potem przekazała materiał mediom. Jakkolwiek słuszne było wzburzenie policjanta, Sąd Okręgowy w Elblągu uznał jego zachowanie za karygodne i wymierzył surową karę – jeden rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonywania kary na dwa lata.
REKLAMA
Podczas przesłuchania policjantowi puściły nerwy. 21-latka nie chciała wydać agresywnego kolegi
Przesłuchanie – jak można wywnioskować także z monologu policjanta – nie dotyczyło bezpośrednio 21-latki, tylko jednego z jej kolegów. Podczas powrotu z zakrapianej imprezy mężczyzna stał się agresywny wobec taksówkarza, który przewoził całą grupę. Swoją wrogość wobec kierowcy okazał trzaskając drzwiami samochodu. Po zwróceniu uwagi agresor dodatkowo uderzył w nie ręką, czym uszkodził pojazd.
Po zgłoszeniu sprawy na policję zatrzymano m.in. Natalię T., od której funkcjonariusze chcieli uzyskać personalia sprawcy wandalizmu. 50-letniemu mundurowemu puściły nerwy, bo młoda kobieta nie zamierzała wydać kolegi.
„To, że dostanie klapsa, nie było użyte w celu wzbudzenia zagrożenia u pokrzywdzonej, tylko zostało użyte z ojcowską surowością w celu jej zdyscyplinowania” – tłumaczył podczas procesu Bartłomiej K. Prokurator zinterpretował jednak jego zachowanie jako przemocy fizyczną (policjant miał szarpać 21-latkę za odzież) i psychiczną.
REKLAMA
„Świadek, przychodząc do komendy, miała zamiar wprowadzić w błąd funkcjonariuszy, bez powodu lamentowała i szlochała, przyjęła postawę ofiary. Wiedząc, że nagrywa rozmowę, kierowała jej przebiegiem. Między nami nie doszło do kontaktu cielesnego, nie groziłem jej pobiciem i pozbawieniem wolności, nie znęcałem się nad nią psychicznie. Moje zachowanie stanowiło naruszenie etyki policjanta, za co w postępowaniu wewnętrznym zostałem ukarany karą dyscyplinarną” – wyjaśniał policjant.
Sąd nie przyjął argumentacji 50-latka i stanął po stronie kobiety.
„Będąc funkcjonariuszem publicznym, policjantem Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, przekroczył swoje uprawnienia w toku rozpytania świadka i w celu uzyskania określonych zeznań i informacji” – przekazał rzecznik elbląskiego sądu Arkadiusz Kuta, cytowany przez fakt.pl.
REKLAMA
Źródło: fakt.pl
