Polska wysypiskiem śmieci z Niemiec! Rząd tego nie widzi?!

Premier Beata Szydło i jej ministrowie chwalą się, że w przeciwieństwie do rządzącej przez osiem lat koalicji PO-PSL uszczelnili granice, likwidując przemyt papierosów, alkoholu i paliwa. Tymczasem rzeczywistość skrzeczy, a władza nie widzi słonia w menażerii, czyli wwożonych do Polski ton śmieci.

Nie dość więc, że mamy najbardziej skażone powietrze w Europie, to jeszcze, jak poinformowała niemiecka rozgłośnia Berlin-Brandenburgia (RBB), nasz kraj stał się wysypiskiem trujących i szkodliwych dla środowiska naturalnego i zdrowia ludzi odpadów pochodzących zza zachodniej granicy.

Według RBB jest to wielki biznes przynoszący ogromne korzyści finansowe. Nielegalne składowiska odpadów to „sięgające ośmiu metrów wysokości hałdy śmieci, setki ton odpadów na leśnych drogach i terenach poprzemysłowych”, donosi rozgłośnia.

Te hałdy to znalezisko, na którego trop wpadli urzędnicy w gminie Czerniejewo koło Poznania. Przyłapali oni kierowcę, który wwiózł do Polski kolejny transport śmieci. Z zabezpieczonych dokumentów wynika, że odpady pochodzą z Niemiec. Do Czerniejewa trafiły już zużyte opony, siedzenia, części samochodowe i plastik. Sprawa trafiła do prokuratury.

Nie wiadomo, ile do tej pory ton śmieci trafiło do Polski z Niemiec. Skala zjawiska może być duża. Mimo że za nielegalne deponowanie śmieci grozi kara do 80 tys. euro i ośmiu lat pozbawienia wolności, według Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego interes kwitnie w najlepsze.

Czytaj także:  Wildstein o sprawie Giertycha: Platforma już wie, że jej machlojki mogą wyjść na jaw