Pracownicy na umowach śmieciowych zostali bez środków do życia. Emilewicz: Trzeba było się ubezpieczyć

Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz była gościem środowych „Faktów po Faktach” w TVN24. Tematem rozmowy była sytuacja gospodarcza Polski w związku z coraz szerszym zasięgiem epidemii koronawirusa.

Emilewicz należy do partii Porozumienie Jarosława Gowina. Na samym początku rozprzestrzeniania się koronawirusa zapewniała, że Polska jest na epidemię bardzo dobrze przygotowana, a polscy przedsiębiorcy na niej zarobią. Kilka dni temu przekonywała, że półki w sklepach są pełne, a Polacy nie wykupują żywności i artykułów higienicznych na czas kwarantanny.

Czytaj także:  Emilewicz: Będzie program 1000 plus!

W TVN24 szefowa resortu rozwoju zachwalała rządowy projekt tzw. tarczy antykryzysowej. Jej zdaniem rozwiązania w niej przyjęte pozwolą przedsiębiorcom i pracownikom bez problemów przejść przez czas epidemii.

 

Emilewicz została w tym kontekście zapytana o sytuację osób, które nie pracują na etacie, a na tzw. umowach śmieciowych, czyli umowach-zlecenie i umowach o dzieło. W wyniku epidemii straciły one pracę i zostały pozbawione środków do życia. Minister odparła, że pracujący na „śmieciówkach” są sami sobie winni, gdyż powinni wcześniej się ubezpieczyć.

– Pierwszy raz w historii Polski jest taka sytuacja, kiedy system opieki społecznej interesuje się pracownikami na tego typu umowach. Mam nadzieję, że ta sytuacja nauczy nas, że należy się ubezpieczać – stwierdziła.

Czytaj także:  Czym są choroby współistniejące? Jest się czego obawiać?

ZOBACZ TAKŻE:

Komentarze